Kołobrzeg stolicą zachodniopomorskiego surfingu? Surferzy nie mają wątpliwości

Rozmawiamy z Jaśkiem Sadowskim- instruktorem sportów wodnych oraz prezesem Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Surfingu. Nasz rozmówca pływa na desce od ponad 15 lat. Surfował m.in. w Portugalii, Brazylii, Finlandii czy Indonezji. Od kilku lat miejscem, gdzie wraz z grupą pasjonatów pływa najczęściej jest Kołobrzeg.

Z Jaśkiem Sadowskim umówiliśmy się we wtorek na plaży między portowym falochronem a molo, gdzie trójka surferów miała trening.

– Nie wyglądacie jak typowi surferzy. Jesteście ubrani w ciepłe kurtki, czapki, a za chwilę zaczniecie pływać ubrani w pianki.

– A jak wyglądają typowi surferzy?

– Dla mnie to chyba wciąż opaleni mężczyźni w spodenkach w palmy i z deską pod pachą wbiegający w pełnym słońcu do Oceanu.

– Część ludzi chyba faktycznie tak sobie wyobraża surfing, że się tak po prostu bierze deskę, idzie i płynie. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.

– Dodatkowo Bałtyk, szczególnie zimą też nie kojarzy się pewnie wielu osobom z surfingiem.

– Bałtyk jest bardzo dobrym akwenem do surfingu i do jego nauki. Nie jest tak wymagający jak Ocean. Ja osobiście gdy odkryłem Kołobrzeg surfuje tu tyle, że czuję się wypływany. Wyjazdy zagraniczne już mnie mniej motywują.

Ściągnęliśmy tu też sporo osób z całej Polski i z Niemiec i Niemcy powiedzieli, że fala jest tu unikatowa, najlepsza w okolicy. Ludzie byli w stanie pokonać prawie 400 kilometrów żeby tylko popływać na naszym Bałtyku. To o czymś świadczy. W tym roku wysłaliśmy zaproszenie do naszych przyjaciół z Rosji, którzy nas prawdopodobnie odwiedzą w tym roku.

– Największe fale na których rekordy biją surferzy dochodzą do 30 metrów. Jak do nich mają się te powstające na Bałtyku?

– Skala wielkościowa jest skalą niemiarodajną. Staramy się uświadomić ludzi, że fala nie musi być duża, fala musi mieć energię. Nawet półmetrowa fala jeżeli jest skonstruowana w odpowiedni sposób czyli tzw. swell lub rozkołys, pomimo swojej niedużej wielkości potrafi mieć sporą energię. My surfując szukamy fal, które mają właśnie taką energię i są stosunkowo równe. Nie muszą być wcale duże, duża wcale nie znaczy lepsza, a grupa „herosów”, która bije rekordy na przykład w Nazaré w Portugalii, gdzie zdarzają się te 20 czy nawet 30 metrowe fale wcale nie jest tak liczna w skali światowego surfingu.

– To jakie są różnice między surfingiem na Oceanie a na Bałtyku?

– Różnią się na pewno skalą. Jednak zjawiska fizyki środowiska są bardzo podobne. Tu i tu mamy przejścia niżu, różnice ciśnień, sztormy, wiatry, różnice pływów choć akurat na Bałtyku pływy związane z przyciąganiem księżyca są mikroskopijne i dominują pływy wiatrowe i z tego powodu są one mniejsze. Różnica podstawowa jest taka, że Ocean jest większy więc każda fala wygenerowana na Oceanie, czy przez wiatr, sztorm, niż czy trzęsienie ziemi będzie miała większą energię niż na Bałtyku, a z racji większego akwenu można się spodziewać również większej regularności falowania w strefie brzegowej.

– Za chwilę zaczniecie trening. Musicie się do niego przygotować. Najważniejsza o tej porze roku jest pianka, która chroni przed wychłodzeniem.

– Tak, mamy buty, rękawice i kombinezon z zintegrowanym kapturem wykonane z neoprenu. Na okres jesieni, zimy i wiosny musi być ona dopasowana i szczelna, a jednocześnie nie krępować ruchów. Mają one od 5 do 7 milimetrów grubości. Strój pozwala zachować komfort cieplny. Skrajnymi warunkami są sytuacje gdy są ujemne temperatury, ale wtedy też pływamy. Zimno odczuwamy minimalnie. W zimnej wodzie wytrzymujemy 2-3 godziny i prędzej jesteśmy zmęczeni niż wychłodzeni.

– Pływacie tu od 5 lat. W tamtym roku założyliście Klub Surfingu przy Waszym Stowarzyszeniu, bo zainteresowanie surfingiem rośnie. Dla kogo jest ten sport?

– Trzeba umieć pływać i oddychać pod wodą co nie każdy wbrew pozorom potrafi. To jest sport bardzo wymagający, najbardziej ze wszystkich, które w życiu uprawiałem. Ale też dużo daje. Mówi się, że Surfing to nie sport tylko styl życia, gdyż uczy m.in. konsekwencji i cierpliwości, uczy charakteru, dążenia do celu czyli cech, które przydają się w życiu.

Są takie memy mówiące, że surfing to w 99 procentach wiosłowanie, bo żeby spłynąć z falą trzeba się najpierw przebić w miejsce gdzie ta fala się piętrzy. Ale każdy potwierdza, że jak się złapie tą falę to te godziny wiosłowania idą w zapomnienie.

– Na polskim wybrzeżu z surfingiem kojarzone są z reguły okolice Chałup i Władysławowa. Czym na ich tle wyróżnia się nasz kawałek wybrzeża?

– Kołobrzeg jest jednym z najlepszych miejsc w kraju. W skali Polski, poza okolicami Rozewia i Jarosławca, jest jednym z nielicznych miejsc gdzie fale występuje bardzo często i mają stosunkowo dużą energię. Nawet na zdjęciach czy rycinach z lat 20-30. ubiegłego wieku jeżeli tylko jest na nich morze to z reguły widać na nich fale. Stanie się na niej, popłynie i można skręcać. Ślizgi czasem dorównują tym na oceanie i mają nawet po 20 sekund.

Najbardziej newralgiczny jest moment dopiero gdy wychodzi się z morza i trzeba się przebrać i zregenerować. Tu pojawiaja się problem, bo szukamy miejsca w pobliżu plaży gdzie moglibyśmy się przebierać i trzymać sprzęt. Miejsca komercyjne są poza naszym zasięgiem finansowym. Ale i tak Kołobrzeg jest naszą perełką na wybrzeżu, dziś można powiedzieć, że jest zachodniopomorską stolicą surfingu.

Dlatego serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych na naukę surfingu lub zrobienie progresu w ramach treningów do naszego Klubu Surfingu. Zapraszamy również młodych, zdolnych fotografów oraz wolontariuszy do współpracy czy ciekawych projektach pro społecznych. Nasze adresy kontaktowe to kontakt@e-surfing.pl i www.e-surfing.pl.

Zdjęcia źródło: ZS Surf

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Your e-mail address will not be published. Also other data will not be shared with third person. Required fields marked as *

*

Send this to friend