Rozmawiamy z prezydent elekt Anną Mieczkowską. „Siły, woli walki i chęci do pracy mi nie zabraknie”

Rozmawiamy z prezydent elekt Anną Mieczkowską, która 4 listopada wygrała drugą turę wyborów prezydenckich w Kołobrzegu. Ślubowanie nowa pani prezydent złoży podczas uroczystej sesji Rady Miasta, w sali koncertowej ratusza w najbliższy poniedziałek.

-Pamięta pani poranek 5 listopada?

Pamiętam bardzo dobrze. Dzień wcześniej z wieczoru wyborczego wróciłam do domu bardzo późno. Cały czas przychodziły smsy, wiadomości na messenger i whatsapp z życzeniami i gratulacjami, na które starałam się odpisywać. 5 listopada budzik zadzwonił już o 5.30. To był przecież normalny dzień pracy. Wsiadłam w samochód i pojechałam do Szczecina, gdzie przed godziną 9 miałam pierwsze spotkanie. Byłam zmęczona potwornie, ale też bardzo szczęśliwa. To są takie emocje, których nie potrafię do dziś opisać i których nigdy nie przeżywałam. Gdy adrenalina, która pozwalała mi funkcjonować przez ostatnie tygodnie, opadła przypłaciłem ten wysiłek przeziębieniem.

-Co pani najbardziej zapamięta z tej długiej kampanii wyborczej? Przypomnijmy, że tak naprawdę przygotowania do niej rozpoczęła pani blisko rok temu, gdy w grudniu 2017 roku Platforma Obywatelska, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Polskie Stronnictwo Ludowe, Porozumienie dla Kołobrzegu i Jacek Woźniak symbolicznie parafowali powstanie Porozumienia Samorządowego Kołobrzeg 2018 na bazie, którego trzy miesiące później powstało stowarzyszenie „Kołobrzescy Razem”.

Jeszcze wcześniej. Po raz pierwszy moje nazwisko w kontekście kandydowania na urząd prezydenta Kołobrzegu pojawiło się w kwietniu 2017 roku. Od tego momentu zaczęły się długie miesiące pracy. I z tego okresu najwięcej satysfakcji przyniósł mi fakt, że udało się skupić wokół jednego celu ludzi z różnych środowisk. Ludzi z pomysłami, z energią, z wielką determinacją, zorientowanych na ciężką pracę i na sukces. Pamiętam wielogodzinne spotkania, dyskusje, czasami spory. Ta wspólnota, która powstała jest, obok wygranych wyborów prezydenckich w Kołobrzegu, naszym największym sukcesem w tej kampanii.

-Był taki moment, że pomyślała sobie pani mam dość?

-To był chyba ten moment, gdy na finiszu kampanii przed drugą turą wyborów, okazało się, że będą podwyżki za ciepło. Ja o tych podwyżkach nie wiedziałam i byłam tak samo zaskoczona, jak mieszkańcy. I o ile same podwyżki uważam, że są merytorycznie uzasadnione, to sposób komunikacji jednak zaszwankował. (Prezes Miejskiej Energetyki Cieplnej, Andrzej Olichwiruk, który był jednocześnie szefem sztabu wyborczego A. Mieczkowskiej, w pierwszych rozmowach z dziennikarzami zaprzeczył, że ceny za ciepło w Kołobrzegu wzrosną. Kilka dni później dziennikarze Gazety Kołobrzeskiej dotarli do informacji w Urzędzie Regulacji Energetyki, że spółka jeszcze w sierpniu zaplanowała podwyżkę. – dop. red.) Pamiętam, że następnego dnia rano w piątek, o godzinie 9 wysłuchałam konferencji Macieja Bejnarowicza, byłego już wtedy kandydata PiS na prezydenta Kołobrzegu. Padły mocne słowa. Niestety daliśmy powód naszym konkurentom i oni to wykorzystali. Miałam uczucie, że to, co się wydarzyło było niezasłużone. To było prawdziwe tąpnięcie. Chwilę później musiałam wziąć się w garść i pójść do Strefy Mieszkańca. Gdy weszłam, pamiętam wzrok wolontariuszy, którzy wpatrywali się we mnie i czekali, co ja powiem i co ja zrobię. Pojawiły się wątpliwości. Wiedzieliśmy, że będą tego konsekwencje, tym bardziej że to się wydarzyło na krótko przed ciszą wyborczą i nie mogliśmy już nic zrobić. Jedyne co nam wtedy pozostało to zaufanie, że to, co udało nam się zbudować przez te kilka miesięcy, pozostanie. To był bardzo trudny moment. Na szczęście miałam dużo dobrych ludzi wokół siebie. Tylko ich wsparcie i wsparcie mojej rodziny pozwoliło mi stawić temu czoła.

Czy teraz prezes MEC może się spodziewać konsekwencji?

-Na pewno szczerze porozmawiamy. Jeszcze nie mieliśmy ku temu okazji. Zapytam, jak to się mogło w ogóle wydarzyć.

-Media podkreślały wielokrotnie, że jest pani w naszym mieście i w naszym województwie pierwszą kobietą prezydentem. To ciężar, wyzwanie czy dodatkowa motywacja?

-Na pewno motywacja. Byłam pierwszą kobietą zastępcą prezydenta Kołobrzegu, byłam wprawdzie nie pierwszą, ale najdłużej urzędującą kobietą w zarządzie województwa zachodniopomorskiego. Oswoiłam się już z tym, że jestem pierwszą kobietą na jakimś stanowisku (śmiech).

-W samorządzie i polityce działa pani już od ok. 10 lat. Spotkała się kiedyś pani z takim, powiedzmy protekcjonalnym podejściem ze strony mężczyzn, że kobieta może czy potrafi mniej niż oni?

-Mężczyźni, z którymi współpracowałam, nigdy nie dali mi odczuć w żaden sposób, że traktują mnie inaczej czy w jakiś szczególny sposób. Nie odczułam też lekceważenia. W zarządzie województwa marszałek obdzielał nas zadaniami po równo. Nigdy ani mnie nie oszczędzał, ani nie faworyzował. Miałam swoje obszary, którymi się zajmowałam. Myślę, że miało też na to wpływ moje podejście do zadań, które otrzymuję do wykonania. Na przykład, gdy przydzielono mi bardzo trudny obszar, jakim jest ochrona zdrowia, opozycja zarzucała mi, że nie jestem odpowiednio przygotowana, ponieważ z wykształcenia jestem nauczycielką. Zapisałam się więc na studia podyplomowe na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym i zdobyłam potrzebne kompetencje. Może więc nie dałam im szansy na takie traktowanie… ? (śmiech). 

-Janusz Gromek zostawi po sobie duże projekty do zrealizowania m.in. przebudowę amfiteatru, budowę wielopoziomowego parkingu przy ul. Kamiennej czy planowany przy ul. Wschodniej obiekt spędzania czasu wolnego o zasięgu regionalnym. Zapowiada się pracowite 5 lat…

-To prawda i będziemy te projekty krok po kroku realizować. Tu nic się nie zmienia. Większość z tych zamierzeń inwestycyjnych jest już zapisana w Wieloletniej Prognozie Finansowej, część z nich w Gminnym Programie Rewitalizacji, który wkrótce trafi na sesję Rady Miasta. Takie projekty związane na przykład z zagospodarowaniem brzegów Parsęty, bulwaru Zacisze i Marynarzy Pogranicza czy rewitalizacją parku Dąbrowskiego znajdą źródło finansowania w środkach unijnych. Od nowego roku ruszają konkursy na dofinansowanie i będziemy do nich dobrze przygotowani.


– Ale i tak już pani zapowiedziała, że pierwszy na liście do realizacji jest projekt Karty Mieszkańca, który, tak naprawdę jest rozbudowanym programem socjalnym.

-Nie mamy tak naprawdę w Kołobrzegu pełnego zadowolenia mieszkańców. Z jednej strony kołobrzeżanie cieszą się, że żyją w pięknym mieście, które jest niewątpliwie taką perełką. Ale z drugiej strony widzą też, że w tym całym rozwoju nie wszystkim udało się osiągnąć sukces i wielu osobom trzeba pomóc. W tym szybkim rozwoju nie poświęcaliśmy wystarczająco dużo uwagi takim sprawom, które są dla mnie bardzo ważne jak rodzina. Musimy zachęcać młodych ludzi do zakładania rodzin, do posiadania dzieci, stworzyć takie warunki, by chcieli tu żyć i pracować. Z tym jest zresztą duży kłopot w całym województwie zachodniopomorskim. Trzeba też zwrócić się w stronę seniorów. Sprawić, by czuli się ważni, zauważeni, docenieni i wykorzystać ich potencjał.


Podczas kampanii powtarzała pani często, że chce rozmawiać z każdym. Taka deklaracja teraz się przyda, bo żeby skutecznie rządzić Kołobrzegiem, potrzebuje pani mieć wsparcie w Radzie Miasta. Jednak radni, którzy weszli do Rady z pani komitetu wyborczego, nie mają większości. Trzeba będzie rozmawiać. Trudno mi jednak wyobrazić sobie np. koalicję klubu, który jest pani naturalnym zapleczem z klubem PiS. Zostaje tylko klub Jacka Woźniaka, który z kolei kilka miesięcy temu porzucił pani Komitet i sam wystartował w wyborach. Wtedy dużo mówiło się o zdradzie. Jak więc zbudować stabilną większość?

-Dużo się teraz mówi o potencjalnych koalicjach i większości w Radzie skupiając się tak naprawdę na tym, co nas dzieli i że z tych powodów jakaś koalicja jest możliwa bądź nie. Ja patrzę na to w zupełnie inny sposób. Nie myślę o koalicji, tylko po to, żeby mieć jeden czy dwa głosy w Radzie więcej. Myślę, że powinniśmy zaproponować radnym zupełny inny model współpracy polegający na budowaniu większości wokół projektów, co do których powinna panować zgoda. Nasze programy w wielu punktach były podobne. Nie wyobrażam sobie, że gdy przedstawię radnym projekt bezpłatnej komunikacji miejskiej dla osób powyżej 60. roku życia, czy projekt bezpłatnych zabiegów rehabilitacyjnych dla seniorów to któryś z radnych, który budował swoją kampanię wokół hasła „Mieszkańcy są najważniejsi” lub „Sprawiedliwy Kołobrzeg”, mógłby teraz zagłosować przeciw. To byłoby złamanie obietnicy, jaką złożyli swoim wyborcom.

Czy już wie pani, kto zasiądzie w fotelach wiceprezydentów?

-Powiem tylko, że nie szukam wśród polityków. Szukam ekspertów. 

Pani mąż jest przewodniczącym Rady Nadzorczej Miejskiej Energetyki Cieplnej, która jest spółką komunalną i w której prezydent Kołobrzegu pełni funkcję zgromadzenia wspólników. Widzi tu pani jakąś kolizję? 

Takie sprawy reguluje prawo i sytuacja jest jasna. Mój mąż po tym, jak obejmę urząd prezydenta Kołobrzegu nie będzie mógł i nie będzie zasiadał w Radzie. Złoży rezygnację.

To na koniec proszę powiedzieć, czego można życzyć prezydent elekt Annie Mieczkowskiej u progu pięcioletniej kadencji?

-Dobrej współpracy, by ludzie, z którymi współpracowałam dotąd, nadal mi towarzyszyli i by panował dobry klimat dla kołobrzeskich inwestycji, bo siły, woli walki i chęci do pracy mi nie zabraknie.

-I tego pani życzę. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Monika Makoś

11 komentarzy

Napisz komentarz
  1. 16 listopada, 09:55 dobromir

    wszystko pieknie ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu

    Reply this comment
  2. 16 listopada, 13:52 Logika

    Pani mąż jest przewodniczącym Rady Nadzorczej Miejskiej Energetyki Cieplnej,..

    … i nie wiedział o planowanych podwyżkach?
    A może wiedział tylko żonie nie powiedział …

    Reply this comment
  3. 16 listopada, 20:25 Logika

    Był taki moment, że pomyślała sobie pani mam dość?

    -To był chyba ten moment, gdy na finiszu kampanii przed drugą turą wyborów, okazało się, że będą podwyżki za ciepło. Ja o tych podwyżkach nie wiedziałam

    … taaa, mąż nie wspomniał przy kolacji przez kilka miesiecy. Zdecydował w RN
    i okłamał żonę przy kolacji
    .. przez kilka miesięcy.

    PIERDU PIERDU … kto uwierzy?

    Reply this comment
  4. 16 listopada, 20:38 Logika

    Admin: Komentarz usunięty. Posuwasz się za daleko. Zalecamy więcej rozwagi i spokoju

    Reply this comment
  5. 16 listopada, 20:56 polanegri

    Anna Mieczkowska jedyny dobry wybór dla Kołobrzegu

    Reply this comment
  6. 17 listopada, 08:50 Syna

    Do logika: czemu się tak ciskasz? Przecież media o tym wszystkim pisały, ludzie wiedzieli o tym i poszli do wyborów i jednak zagłosowali na Mieczkowską i wygrała. Sama się na to stanowisko nie wybrała

    Reply this comment
  7. 18 listopada, 00:42 pe11

    Brawo Ania!

    Reply this comment

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend