Fontanna przy kortach tenisowych w Kołobrzegu, która została uszkodzona po raz pierwszy zaraz pod jej uruchomieniu, następnie w styczniu i teraz po raz trzeci. Ponownie wjechał na nią samochód. Tym razem był to meleks.
Fot. Archiwum
Latem, zaraz po zainstalowaniu najładniejszej fontanny w mieście, samochód wjechał na płyty, które pod jego ciężarem zapadły się. W styczniu sytuacja powtórzyła się, ale zniszczenia były poważniejsze. Na odcinku kilku metrów zapadło się ok. 14, szerokich na pół metra, granitowych płyt. Jeszcze nie zdążono naprawić wodotrysków (na koszt sprawcy, który sam się zgłosił do Straży Miejskiej), a znowu, nieodpowiedzialny kierowca przejechał po fontannie, powodując nowe zniszczenia.
Przypominamy, że pod fontanną znajduje się puste koryto z instalacją. Pozbawione większego oparcia płyty zapadają się bądź pękają jak zapałki pod ciężarem samochodu.
Co zrobić by sytuacja się nie powtarzała? Miasto już latem ustawiło tam kilka kamiennych ograniczników. Obowiązuje też zakaz wjazdu. Jak widać, to nie wystarcza.
– Możemy ustawić nawet zapory, ale przecież nie o to chodzi, nie taka idea przyświecała projektowaniu tej fontanny. – mówi rzecznik urzędu miasta Michał Kujaczyński.
Więc ustawcie ławki takie same jak z drugiej strony tyle że bez oparc a między nimi donice kwadratowe pasujące do obudowy drzew z drugiej strony, wzorem starówki z roślinami i kwiatami, w sezonie jest wielu chętnych by siadać wokół fontanny, betonowe klocki tylko na końcu i początku fontanny na jej szerokości aby uniemożliwić wjazd, przejazdu za ławkami zostawić tyle by karetka miała swobodny przejazd.
Niskie, małe stylowe słupki wystarczą