Miasto pracuje nad uchwałą krajobrazową, która ma uporządkować reklamy, szyldy i inne elementy tego typu w przestrzeni miasta. Projekt jest właśnie na etapie opiniowania i uzgodnień. Tymczasem Naczelny Sąd Administracyjny wydał świeży wyrok dotyczący takich regulacji. Rozstrzygnięcie pokazuje wyraźną granicę: inaczej należy traktować reklamy ustawione legalnie, a inaczej te, które powstały bez wymaganej zgody.
Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok 12 sierpnia 2026 roku. Spór dotyczył uchwały krajobrazowej Opola i konsekwencji wcześniejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
Legalna reklama to nie to samo co samowola
Sednem sprawy były przepisy nakazujące właścicielom istniejących już nośników reklamowych dostosowanie ich do nowych zasad.
NSA uznał, że nie można wrzucać do jednego worka reklam postawionych legalnie oraz tych, które powstały z naruszeniem prawa. W rozpoznawanej sprawie sąd stwierdził nieważność przepisów dostosowawczych w części odnoszącej się do istniejących reklam wzniesionych na podstawie wymaganej zgody budowlanej.
Za taką zgodę NSA uznał m.in. pozwolenie na budowę, skuteczne zgłoszenie, wobec którego organ nie wniósł sprzeciwu, czy decyzję legalizacyjną.
Inaczej wygląda sytuacja samowoli. NSA podkreślił, że ochrona praw nabytych nie może oznaczać ochrony obiektów wzniesionych nielegalnie.
A Kołobrzeg właśnie przygotowuje własne przepisy
3 lipca Urząd Miasta Kołobrzeg poinformował, że rozpoczął etap opiniowania i uzgodnień projektu uchwały dotyczącej m.in. tablic i urządzeń reklamowych, szyldów, małej architektury i ogrodzeń. Uchwała nie została jeszcze przyjęta przez Radę Miasta.
Miasto od dłuższego czasu zapowiada, że nowe zasady mają ograniczyć chaos reklamowy. Kołobrzeg ma zostać podzielony na pięć stref, dla których przewidziano różne zasady. W miejskich materiałach informacyjnych zapowiadano także, że po wejściu uchwały w życie przewidziane zostaną dwa lata na dostosowanie reklam.
I właśnie ten element w świetle najnowszego orzeczenia NSA staje się ważny.
Wyrok nie oznacza automatycznie, że projekt przygotowywany w Kołobrzegu jest wadliwy. Nie przesądza też, że miasto będzie musiało go zmienić. Pokazuje jednak, że przy konstruowaniu przepisów dotyczących istniejących reklam kluczowe jest rozróżnienie nośników ustawionych legalnie od samowoli reklamowych.
Przedsiębiorcy mogą pójść do sądu
W wyroku pojawił się jeszcze jeden istotny wątek – NSA uznał, że prawo do zaskarżenia uchwały może mieć nie tylko właściciel nieruchomości czy samego nośnika. W konkretnej sprawie sąd potwierdził interes prawny dzierżawcy będącego operatorem reklamy, ponieważ to na taki podmiot może zostać nałożona administracyjna kara pieniężna.
To istotne także dla samorządów przygotowujących własne uchwały. Regulacje reklamowe ingerują nie tylko w wygląd ulic, ale również bezpośrednio w sytuację przedsiębiorców i firm zajmujących się reklamą zewnętrzną.
Co dalej z uchwałą w Kołobrzegu?
Kołobrzeska uchwała jest nadal w procedurze. To oznacza, że świeże rozstrzygnięcie NSA pojawiło się w momencie, kiedy projekt może być jeszcze analizowany i korygowany.
Czytaj również: