Na początku stycznia do biura Rady Miasta Kołobrzeg wpłynął oficjalny protest środowisk kombatanckich. Jego autorzy sprzeciwiają się – jak piszą – „systematycznemu usuwaniu Miejsc Pamięci Narodowej po legendarnych Żołnierzach I Armii Wojska Polskiego, którzy zdobyli miasto i dokonali historycznych Zaślubin Polski z Morzem 18 marca 1945 r.”. Petycją zajmie się 16 lutego Komisja Skarg, Wniosków i Petycji.
W centrum sporu znalazły się trzy decyzje: zmiana nazwy placu im. ppłk. Anatola Przybylskiego (w rejonie Baszty Lontowej) na Plac Słowiański, demontaż tzw. piastowskiego orła i tablicy epitafijnej z elewacji latarni morskiej oraz rozbiórka symbolicznego muru przy ul. Artyleryjskiej, na którym również znajdowała się tablica poświęcona poległym żołnierzom 1 Armii WP.
Autorzy petycji podkreślają, że decyzje te – w ich odczuciu – zapadają bez konsultacji z weteranami, rodzinami poległych i organizacjami reprezentującymi środowiska wojskowe. W piśmie powraca poczucie pominięcia i przekonanie, że o pamięci ludzi, którzy jeszcze niedawno mogli osobiście świadczyć o wydarzeniach 1945 roku, decydują dziś przede wszystkim bezduszne procedury prawne.
Szczególne miejsce w narracji protestujących zajmuje postać Przybylskiego – dowódcy artylerii, poległego dokładnie w dniu zakończenia walk o miasto. Dla wielu mieszkańców przez dekady był jednym z symboli zdobycia Kołobrzegu. Odebranie mu patronatu nad placem zostało odebrane jako cios wymierzony nie tylko w konkretnego oficera, ale w całe pokolenie żołnierzy.
Dużo emocji budzi też sprawa zmian na latarni morskiej. Kombatanci wskazują, że podczas kolejnych remontów znikały elementy, które dla powojennych mieszkańców były oczywistym znakiem, kto i za jaką cenę zdobył miasto. Chodzi przede wszystkim o orła oraz napis: „Bohaterom poległym w walce z najeźdźcą hitlerowskim o wolność i niepodległość”. Dla autorów protestu symbole te potwierdzały polskość miejsca i fakt, że została ona okupiona krwią.
W dokumencie przywoływane są opinie historyków wojskowości i wcześniejsze wypowiedzi przedstawicieli środowisk weteranów. Pada argument, że nawet jeśli zmienia się interpretacja polityczna epoki, nie powinno się tego robić bez rozmowy z tymi, którzy przez dziesięciolecia byli strażnikami pamięci.
IPN na straży dekomnizacji
Jednocześnie tło decyzji samorządu jest jasno opisane w dokumentach urzędowych. W ramach prac zespołu ds. nazewnictwa zwrócono uwagę, że patron placu może pozostawać w sprzeczności z ustawą z 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu. Prezydent miasta wystąpiła więc do IPN o opinię. Instytut uznał, że upamiętnienie Przybylskiego – oficera w formacji podporządkowanej strukturze radzieckiej i związanej z systemem komunistycznym – w nazwie placu jest niezgodne z przepisami. W konsekwencji zespół zaproponował powrót do historycznej nazwy – Plac Słowiański – a rada miasta przyjęła uchwałę w tej sprawie 30 października 2024 r.
Podobny mechanizm dotyczył symboliki na latarni. Już kilka lat temu IPN wskazywał, że znajdują się tam elementy o genezie komunistycznej, w tym także związane z ikonografią radziecką. W grudniu 2022 roku usunięto ciężką metaloplastykę z tymi znakami i przekazano ją do muzeum. Sam wizerunek orła zniknął podczas ostatniego remontu. W jego miejsce pojawiła się nowa tablica poświęcona żołnierzom 1 Armii WP, umieszczona na Fort Ujście Kołobrzeg – w miejscu historycznych zaślubin.
Pamięć świadków historii, jedno, przepisy prawa (czasami) drugie
Autorzy protestu apelują o przywrócenie upamiętnień, o rozmowę i o większą wrażliwość na pamięć ludzi, którzy byli świadkami historii, którą współczesne pokolenia znają tylko z książek.
I właśnie tu najmocniej zderzają się dwa porządki. Dla urzędników kluczowa jest zgodność z ustawą i opinia instytucji państwowych. Dla świadków historii – ciągłość pamięci, przywiązanie do znaków, które towarzyszyły im przez całe życie.
Protestem kombatantów i weteranów zajmie się 16 lutego Komisja Skarg, Wniosków i Petycji przy radzie miasta. Z pewnością będzie miała trudny orzech do zgryzienia.
- Tu jest potrzebna przede wszystkim rozmowa, wola spotkania się i otwartość na drugą stronę tego sporu – mówi nam jeden z kołobrzeskich radnych – Obie strony mają argumenty na poparcie swojego stanowiska. Czasami jednak w obliczu ludzkiej pamięci i świadectw tamtych tragicznych czasów, zastanawiam się czy dzisiejsza dekomunizacja ma jakieś granice, czy powinniśmy pod presją paragrafów wszystko i wszystkich traktować w jednakowy sposób.