Są takie dni w roku, kiedy kalorie nie liczą się wcale. Tłusty czwartek to właśnie ten moment – pełen słodkich aromatów, zabawnych przesądów i tradycji, bo przecież wcale nie chodzi tylko o samo jedzenie pączków, tylko o coś znacznie, znacznie więcej…
To święto jest ruchome – w kalendarzu co roku wędruje w inne miejsce, ale zawsze ląduje w ostatni czwartek przed postem, czyli 52 dni przed Wielkanocą. Symbolicznie zamyka karnawał i daje zielone światło do kulinarnego „hulaj dusza”. Nic dziwnego, że stoły uginają się od pączków i faworków. Dawniej nie chodziło jednak wyłącznie o przyjemność – w tle czaiła się magia, wróżby i przygotowania do czasu wyrzeczeń.
Poranny pączek – inwestycja w powodzenie
Nasi przodkowie wierzyli, że pierwszy kęs dnia ma wpływ na nasz los. Kto więc rano sięgnął po pączka, ten miał zapewnić sobie przychylność fortuny na resztę roku.Do dziś wiele osób podtrzymuje tę tradycję – nawet jeśli bardziej dla klimatu niż ze strachu przed pechem.
Zapach, który przeganiał to, czego nie widać
Smażenie na głębokim tłuszczu miało ponoć dodatkową funkcję. Aromat unoszący się w kuchni działał jak naturalny odstraszacz na złe moce. Innymi słowy – im więcej skwierczało, tym spokojniejszy dom. Pączki były więc nie tylko deserem, ale też tarczą ochronną.
Nie zostawiaj okruszków!
W dawnych wierzeniach resztki mogły zabrać ze sobą szczęście. Jeśli coś wylądowało na talerzu, należało to potraktować z należytą powagą i… zjeść. W wielu domach ta zasada funkcjonuje do dziś – może już bez wiary w ucieczkę losu, ale za to z pełnym przekonaniem, że marnować po prostu nie wypada.
Zasada: im więcej, tym lepiej
To był ostatni moment przed okresem ograniczeń. Sądzono nawet, że w ten jeden dzień pobłażliwość z nieba jest większa niż zwykle. Jedzenie miało dodać sił na czas postu, więc dokładki były wręcz wskazane. Dziś podchodzimy do tego symbolicznie, ale tradycja obfitości wciąż ma się świetnie.
Polska różnorodność na talerzu
Choć pączek jest królem, w wielu regionach towarzyszyły mu racuchy, placki czy wypieki z tłustym twarogiem. Był też ważny element sąsiedzki – podzielenie się słodkością mogło zapewnić lepsze relacje i życzliwość. Trochę cukru, trochę serdeczności i świat od razu robił się milszy.
Wróżby z nadzienia
Wyciekł dżem podczas smażenia? Gratulacje – miała to być zapowiedź pomyślności. Pączki podane z miodem albo czymś do popicia miały z kolei wzmacniać zdrowie i energię. Dziś to raczej sympatyczne ciekawostki, ale dodają całemu świętu uroku.