W Kołobrzegu nie będzie zakazu dokarmiania mew srebrzystych? Tego domagała się radna Izabela Zielińska, wskazując na skargi mieszkańców. Chodzi o bałagan, konflikty sąsiedzkie i obawy o bezpieczeństwo spacerujących z psami i kotami, mewy bowiem wobec małych czworonogów bywają agresywne. Znamy już odpowiedź miasta w tej sprawie.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Kołobrzeg radna Izabela Zielińska zwróciła się do prezydent miasta z prośbą o wpisanie do regulaminu korzystania z terenów zieleni miejskiej zakazu karmienia mew srebrzystych. Jak tłumaczyła, temat wraca w rozmowach z mieszkańcami, szczególnie z rejonu ulicy 1 Maja.
Według radnej dokarmianie mew resztkami jedzenia prowadzi do wielu uciążliwości. Mieszkańcy skarżą się na porozrzucane jedzenie pod balkonami, zabrudzone tereny wspólne i sąsiedzkie konflikty. Pojawiają się też sygnały, że mewy srebrzyste potrafią zachowywać się agresywnie wobec osób spacerujących z małymi psami i kotami.
Radna przekonywała, że wprowadzenie jasnego zakazu ułatwiłoby administratorom nieruchomości i służbom miejskim reagowanie na takie sytuacje.
Dokarmianie mew w Kołobrzegu. Mieszkańcy skarżą się na bałagan i agresywne ptaki
Sprawa dotyczy nie tylko estetyki, ale również codziennego komfortu życia mieszkańców. Resztki jedzenia zostawiane na osiedlach i terenach zielonych mają przyciągać ptaki, powodować zanieczyszczenia i zaostrzać spory między sąsiadami.
Podczas sesji głos w tej sprawie zabrał również radny Ryszard Szufel, który poparł pomysł radnej. Zaznaczył przy tym, że problem może dotyczyć nie tylko mew, ale także innych ptaków, w tym gołębi.
Odpowiedź miasta Kołobrzeg: zakazu karmienia mew nie da się tak po prostu wpisać do regulaminu
Najważniejszy w tej sprawie jest jednak głos magistratu. W odpowiedzi prezydent Kołobrzegu wskazano, że obecne przepisy już dziś zabraniają zanieczyszczania i zaśmiecania terenów zieleni miejskiej. To oznacza, że miasto ma podstawy do reagowania w przypadku naruszania porządku.
Jednocześnie urząd podkreślił, że wpisanie do regulaminu korzystania z terenów zieleni miejskiej wprost zakazu dokarmiania mew lub innych dziko żyjących ptaków może wykraczać poza zakres uprawnień Rady Miasta.
Magistrat powołał się przy tym na orzecznictwo sądów administracyjnych. Z przytoczonego stanowiska wynika, że Rada Miasta może regulować tylko te kwestie, które wprost wskazuje ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Według miasta dokarmianie ptaków nie mieści się w tym katalogu, dlatego nie może być przedmiotem regulacji w takim akcie prawa miejscowego.
W piśmie przypomniano też, że podobne próby regulowania kwestii karmienia gołębi (m.in. w Łodzi) były już kwestionowane przez sądy.
A jak komuś mewa zeżre jego yorka, czy cziłałe, to też będzie to traktowane jako dokarmianie?