Radni PiS widzą utratę wpływów z parkowania i pytają, czy interes miasta został odpowiednio zabezpieczony. Prezes Zarządu Portu Morskiego wskazuje na prywatną inwestycję wartą 10 mln euro, bezpieczniejsze parkowanie i pieniądze, które nadal mają trafiać do miejskiej spółki. Dziś w tej sprawie klub radnych PiS zwołał konferencję prasową.
Budowę parkingu wielopoziomowego radni klubu PiS popierali. Jak podkreślał podczas konferencji Bartosz Bieńkowski, ich sprzeciw dotyczy sposobu realizacji inwestycji i zmian, które jej towarzyszą. Chodzi przede wszystkim o likwidację dotychczasowych miejsc postojowych przy ulicy Portowej, ale także o wyłączenie z parkowania szutrowego terenu u zbiegu ulic Portowej, Spacerowej i Towarowej.
W ocenie radnych nowego obiektu nie można rozpatrywać osobno, bez uwzględnienia tego, co znika w jego otoczeniu. Jeżeli wraz z uruchomieniem parkingu prywatnego operatora ubywa miejsc w miejskiej strefie płatnego parkowania, pojawia się pytanie o wpływ tej zmiany na publiczne finanse oraz sytuację mieszkańców.
– Traci budżet miasta, bo likwidowana jest strefa parkingowa na ulicy Portowej. Tracą mieszkańcy, ponieważ tracą przywileje – argumentowano podczas konferencji.
Radni kwestionowali również przebieg powstającej infrastruktury pieszej i rowerowej. Pytali, dlaczego chodnika i drogi rowerowej nie poprowadzono po terenie portu, za betonowym ogrodzeniem, zachowując miejsca postojowe wzdłuż ulicy. Ich zdaniem nie wyjaśniono też przekonująco, jak nowa trasa rowerowa połączy się z pozostałą częścią układu komunikacyjnego.
Prezes Zarządu Portu Morskiego Artur Lijewski, który pojawił się konferencji radnych PiS, przedstawił inną ocenę. Zapewniał, że radny otrzymał odpowiedzi na wszystkie zadane pytania, natomiast część kwestii podnoszonych podczas konferencji nie była wcześniej przedmiotem tych pytań.
Broniąc inwestycji, wskazywał przede wszystkim na sposób jej finansowania. Jak mówił, ani miasto, ani port nie wydały na nią złotówki, a prywatny inwestor zaangażował 10 mln euro w infrastrukturę służącą mieszkańcom, turystom i użytkownikom portu.
Prezes ZPM Kołobrzeg porównywał obecną współpracę z wcześniejszą dzierżawą terenu parkingowego. Według jego relacji poprzedni dzierżawca czerpał przychody z parkowania, ale nie inwestował w infrastrukturę miejską ani portową. Obecny model również opiera się na dzierżawie, jednak – jak przekonywał prezes – korzyścią dla miasta i portu jest powstanie nowego obiektu oraz uporządkowanie jego otoczenia.
Z kolei przebudowę i reorganizację ulicy Portowej przedstawił jako warunek realizacji przedsięwzięcia. Zapewniał, że prace prowadzone są zgodnie z zatwierdzoną organizacją ruchu, uwzględniającą bezpieczne przejścia i przejazdy.
Do korzyści zaliczył również ceny parkowania, które – według jego wypowiedzi – obniżyły się o dwie trzecie w porównaniu z wcześniejszymi. Powoływał się także na rozmowy z okolicznymi przedsiębiorcami, którzy mieli informować o większym zainteresowaniu klientów i wzroście obrotów.
W sprawie wpływów z parkowania Artur Lijewski podkreślał, że pieniądze nadal będą trafiały do miejskiej spółki, choć zmieni się ich odbiorca.
– Nie będą trafiały do Komunikacji Miejskiej, ale trafią do Zarządu Portu. Proporcja jest uzależniona od wkładu w inwestycje – powiedział.
Podczas konferencji nie przedstawił jednak konkretnych kwot ani procentowego podziału przychodów. Nie pokazano również zestawienia utraconych wpływów z dotychczasowych miejsc postojowych z przewidywanymi korzyściami finansowymi portu.
Radni PiS zapowiedzieli skierowanie wniosku do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie całego procesu inwestycyjnego, a następnie poinformowanie UOKiK i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To zapowiedź działań kontrolnych, a nie potwierdzenie nieprawidłowości.

Dziennikarka OK! Kołobrzeg