Nowy amfiteatr za 55 milionów złotych czy remonty osiedlowych ulic, podwórek, place zabaw i szkolne boiska? Przed takim wyborem postawiła radnych prezydent Kołobrzegu Anna Mieczkowska podczas środowej sesji Rady Miasta. Po raz pierwszy od dawna odbyła się szeroka publiczna debata o przyszłości kołobrzeskiego amfiteatru. Padły mocne słowa, pytania o pieniądze i zarzuty o wieloletnie odkładanie inwestycji. Ostatecznie radni odrzucili projekt uchwały zakładający uwzględnienie petycji mieszkańców.
Punktem wyjścia do dyskusji podczas sesji 28 października była petycja z 11 września 2026 roku dotycząca remontu i odnowy amfiteatru. Radni rozpatrywali ją w zakresie postulatu zabezpieczenia w budżecie miasta pieniędzy na przygotowanie i rozpoczęcie inwestycji.
Choć niemal wszyscy zabierający głos zgadzali się, że obiekt wymaga modernizacji, różnice pojawiły się przy odpowiedzi na pytanie, kto powinien za nią zapłacić.
Amfiteatr czy osiedlowe inwestycje? Prezydent stawia sprawę jasno
Prezydent Anna Mieczkowska przekonywała, że budowa nowego amfiteatru za około 55 mln zł oznaczałaby konieczność zaciągnięcia kredytu lub rezygnacji z wielu innych inwestycji.
– Do kultury się dopłaca. Tylko to wszystko musi mieć logikę i sens – mówiła, odpowiadając na argumenty radnych.
Przypomniała o dziewięciu spotkaniach budżetowych z mieszkańcami, podczas których zgłaszano przede wszystkim potrzebę remontów ulic, chodników, podwórek i placów zabaw. Wśród oczekiwanych inwestycji wymieniła także budowę sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 4 oraz boiska przy Szkole Podstawowej nr 8.
– Staję dzisiaj w obliczu podjęcia decyzji: zapisać 55 milionów na rewitalizację amfiteatru, czyli zaciągnąć kredyt, czy wyremontować ulice, żeby było bezpieczniej, zrobić place zabaw, żeby matki miały gdzie spędzać czas z dziećmi – tłumaczyła.
Jak poinformowała, wartość potrzeb inwestycyjnych zgłoszonych przez mieszkańców na przyszły rok szacowana jest na około 200 mln zł.
– Gigantyczna kwota. Ale to są potrzeby mieszkańców – podkreślała.
Zdaniem prezydent tak kosztowna inwestycja jak budowa nowego amfiteatru powinna być realizowana przy udziale środków zewnętrznych. Problem w tym, że obecnie miasto nie ma możliwości skorzystania z dofinansowania.
– Kilka lat temu były środki zewnętrzne. Dzisiaj tych środków zewnętrznych nie ma i nie będę państwu obiecywała, że one będą – zaznaczyła.
Koszalin i Świnoujście. Wielkie amfiteatry, ale czy pełne?
Anna Mieczkowska przywołała przykłady Świnoujścia i Koszalina, gdzie w minionych latach zmodernizowano amfiteatry, korzystając ze środków zewnętrznych.
W Świnoujściu przebudowa obiektu na około 2,5 tys. miejsc kosztowała w 2014 roku około 14 mln zł. W Koszalinie modernizacja amfiteatru na około 4,4 tys. widzów pochłonęła w 2021 roku około 44 mln zł.
Prezydent przekonywała, powołując się na informacje uzyskane od gospodarzy tych obiektów, że duże amfiteatry rzadko zapełniają się w całości. Podobnie, jej zdaniem, jest w Kołobrzegu.
Przypomniała koncert Agnieszki Chylińskiej, podczas którego kołobrzeski amfiteatr był wypełniony po brzegi. Jednak na wielu innych wydarzeniach, jak mówiła, zajęta była głównie środkowa część widowni, licząca około tysiąca miejsc, podczas gdy cały obiekt może pomieścić około trzech tysięcy osób.
– Nie lukrujmy rzeczywistości. Stoimy dzisiaj w obliczu naprawdę trudnej decyzji – apelowała.
Projekt jest gotowy. Miasto chce znaleźć inwestora
Wiceprezydent Ewa Pełechata przypomniała, że dwa lata temu podczas spotkań z przewodniczącymi klubów radnych ustalono plan działań dotyczących przyszłości amfiteatru. W tym czasie przygotowano dokumentację projektową.
Teraz miasto zamierza przeprowadzić rozeznanie rynku i sprawdzić, czy znajdzie się przedsiębiorca gotowy wybudować nowy obiekt zgodnie z miejskim projektem w zamian za wieloletnią dzierżawę.
– Stąd nie można powiedzieć, że miasto nie podejmowało tych działań, bo wspólnie je podjęliśmy – podkreślała wiceprezydent.
Nie wszyscy radni wierzą jednak w powodzenie takiego rozwiązania.
– Nie wierzę w tego typu rozwiązanie, że przyjdzie prywaciarz, zainwestuje 60, 80, a może 100 milionów złotych i będzie funkcjonował 2–3 miesiące w roku. No naprawdę, zastanówcie się państwo, czy jest to wykonalne. Kto w to wierzy? – pytał radny Jacek Kalinowski (klub PiS).
Podczas dyskusji padło też pytanie, co stanie się, jeśli żaden inwestor nie będzie zainteresowany przebudową amfiteatru.
– Chciałbym tylko zapytać, co pani zrobi, jeżeli się nie znajdzie. O to mi chodzi. Jeżeli się nie znajdzie chętny na dzierżawę z wkładem własnych pieniędzy – zwrócił się do prezydent jeden z radnych.
– Albo powiedzmy wszystkim: nie robimy tego, a nie obiecujemy – dodał.
Jest chętny na dzierżawę, ale bez wielkiej przebudowy
Anna Mieczkowska odpowiedziała, że miasto ma również alternatywny scenariusz. Jeśli nie znajdzie się inwestor gotowy sfinansować budowę nowego amfiteatru, samorząd będzie szukał operatora, który wydzierżawi istniejący obiekt, wykona niezbędne drobne remonty i będzie organizował w nim wydarzenia.
Prezydent ujawniła przy tym, że zgłosił się już przedsiębiorca zainteresowany takim rozwiązaniem.
– Zgłosił się do mnie przedsiębiorca, który był zainteresowany dzierżawą tego obiektu właśnie na takich zasadach, że będzie w zamian za drobne remonty, które są niezbędne, organizował wydarzenia – poinformowała.
Nie podjęła jednak decyzji, ponieważ chciała najpierw poznać stanowisko radnych.
„Ja też chciałbym jeździć Porsche, ale mnie nie stać”
Wśród radnych nie brakowało głosów popierających ostrożność finansową władz miasta.
Radny Ryszard Szufel (klub KO) przekonywał, że Kołobrzeg ma wiele innych potrzeb infrastrukturalnych, a samodzielna budowa amfiteatru byłaby zbyt dużym obciążeniem dla budżetu.
– Niestety w życiu dokonuje się wyborów i wydaje mi się, że to jest odpowiedzialny wybór. Ja też chciałbym jeździć Porsche, ale niestety mnie nie stać – podsumował.
„Do kultury się dopłaca”. Radni proponują budowę etapami
Odmienne stanowisko przedstawił radny Bartosz Bieńkowski.
– Proszę państwa, to jest oczywiste, że do kultury się dopłaca. Nie rozumiecie tego państwo? Do kultury się dopłaca i albo po prostu zrozumiemy to i będziemy chcieli mieć ten obiekt, albo nie będziemy mieć tego obiektu – mówił.
W dyskusji pojawiła się propozycja etapowania inwestycji i przeznaczania na nią po 5–7 mln zł rocznie, a nawet 10 mln zł w kolejnych latach.
Jeden z radnych przypomniał niedawną sprzedaż miejskiej nieruchomości w rejonie hotelu Radisson za około 30 mln zł, wskazując, że miasto potrafi pozyskiwać znaczne środki.
Zwracano też uwagę, że dalsze odkładanie przebudowy oznacza wzrost kosztów. Pojawiło się pytanie, czy Kołobrzeg rzeczywiście potrzebuje kosztownego obiektu całorocznego, czy wystarczyłby nowoczesny, zadaszony amfiteatr sezonowy.
A może zapytać mieszkańców?
Jeszcze inne rozwiązanie zaproponował radny Krzysztof Plewko. Jego zdaniem przed podjęciem decyzji o inwestycji wartej kilkadziesiąt milionów złotych należałoby przeprowadzić konsultacje społeczne.
– Niech mieszkańcy się wypowiedzą. Chcą, to będziemy realizowali, nie chcą, to nie będziemy – zaproponował.
Radni odrzucili petycję. Kto głosował za, a kto przeciw?
Ostatecznie Rada Miasta Kołobrzeg nie przyjęła projektu uchwały zakładającego uwzględnienie petycji dotyczącej zabezpieczenia środków na przygotowanie i rozpoczęcie inwestycji w amfiteatrze.
Za przyjęciem uchwały zagłosowało 7 radnych, przeciw było 12, jedna radna wstrzymała się od głosu, a jedna była nieobecna.
Za głosowali: Bartosz Bieńkowski, Piotr Buda, Aneta Cieślicka (później przyznała, że zagłosowała „za” omyłkowo, do reasumpcji głosowania jednak nie doszło), Jacek Kalinowski, Krzysztof Plewko, Adrian Tomicki i Jacek Woźniak.
Przeciw głosowali: Kamil Barwinek, Bogdan Błaszczyk, Barbara Drążek, Małgorzata Grotto, Andrzej Haraj, Zuzanna Hazubska, Przemysław Kiełkowski, Dawid Krzysztofiak, Claudia Rubanowicz, Ryszard Szufel, Dariusz Zawadzki i Izabela Zielińska.
Od głosu wstrzymała się Sandra Kiełnik-Kałużna. Nieobecna była Renata Brączyk.
Po wieloletnich dyskusjach Kołobrzeg ma więc dokumentację projektową nowego amfiteatru, ale nadal nie ma zapewnionych pieniędzy na jego budowę. Nie wiadomo też, czy znajdzie się przedsiębiorca gotowy zainwestować w ten obiekt kilkadziesiąt milionów złotych.

szkoda że wewnętrzne chodniki i podwórka przeważyły by dalej amfiteatr wpadał w ruinę
Kołobrzeg nie jest znany z Mariny aquarius czy innych cztero i pięciogwiazdkowcow
symbolem. miasta jest pomnik
zaślubin i Amfiteatr w którym odbywał FPZ.
Proszę zapytać. „ Kowalskiego” z czego w Polsce znany jest Kołobrzeg?
Kino Wybrzeże w ruinie , Amfiteatr w ruinie interfolk zmarl to gdzie ta kultura., chyba ,że obsceniczne występy kiboli Kotwicy … dobrze że mamy plażę i morze ale to nie zasługa rady miasta …