Radni klubu PiS w Radzie Miasta przedstawili dziś podczas konferencji prasowej swoją ocenę projektu budżetu na 2026 rok. Jak na opozycyjny klub przystało, nie szczędzili krytyki. Było o podgrzewanych kotletach, braku wizji i inwestycji strategicznej, która ruszyłaby „z kopyta”. Konferencję zakończyła efektowna „dygresja” najmłodszego radnego, który powiązał oszczędności na świątecznych ozdobach z podniesieniem dodatku wychowawczego dla nauczycieli.
Na zdjęciu członkowie klubu radnych PiS w kołobrzeskiej Radzie Miasta. Od lewej: Piotr Buda, Bartosz Bieńkowski, Adrian Tomicki i Jacek Kalinowski.
Radni rozpoczęli konferencję od wymienienia długiej listy propozycji, które zgłosili do budżetu miasta na 2026 r. Wyliczenie obejmuje kilkadziesiąt zadań: od rewitalizacji parków i modernizacji amfiteatru, przez sale sportowe dla szkół i nowe molo w dzielnicy Zachodniej i w Podczelu, aż po lodowisko w centrum Kołobrzegu czy dodatkowe nasadzenia drzew. Jak przyznali, część ich propozycji została już przez prezydent miasta uwzględniona.
Jednocześnie członkowie klubu przekonywali, że w projekcie budżetu brakuje „inwestycji strategicznych”. Zapytani przez nas, czy mają pomysł na taką inwestycję, wskazali Podczele, choć bez szczegółów dotyczących potencjalnych rozwiązań czy koncepcji jego zagospodarowania.
Ich zdaniem dzielnica ta ma ogromny potencjał rozwojowy, mogący przynieść nowe miejsca pracy, przyciągnąć inwestorów i zatrzymać młodych mieszkańców w mieście. Wskazują na przykłady prywatnych przedsięwzięć w regionie (Hossoland, Pomerania w Pyszce) jako dowód, że odpowiednio przygotowana oferta inwestycyjna może odnieść sukces.
W ocenie inwestycji część z nich określono mianem „odgrzewanych kotletów”, ale – trzymając się tej kulinarnej metafory – sam klub PiS również dołożył kilka mocno nieświeżych propozycji: modernizacja amfiteatru, rewitalizacja parku Fredry czy przeniesienie bazy Komunikacji Miejskiej oraz wspomniane wcześniej Podczele to tematy, które wracają cyklicznie od wielu lat.
W kolejnych wypowiedziach radni płynnie przeszli z oceny miejskich wydatków do krytyki kondycji budżetu państwa. Ich zdaniem sytuacja finansów centralnych ma bezpośredni wpływ na Kołobrzeg, zwłaszcza w kontekście niedofinansowanej oświaty.
Znaczącą część konferencji poświęcono propozycji podwyższenia dodatku dla nauczycieli, którzy są wychowawcami klas z 300 do 600 zł miesięcznie. Radny Adrian Tomicki przekonywał, że Kołobrzeg – jako „jedna z najbogatszych gmin w Polsce” – stać na taki gest.
– Obecnie wynosi on 300 zł. Jest to najniższa regulowana stawka. Jestem zdania, że jako miasto Kołobrzeg, jedna z najbogatszych gmin w Polsce, jesteśmy w stanie zapewnić nauczycielom tę podwyżkę. Oczywiście w tym roku, ze względu na już gotowy budżet, nie jesteśmy w stanie tego zrealizować. Dlatego wychodzę do Pani Prezydent, której środowisko nauczycielskie jest szczególnie bliskie, z propozycją, aby przysiąść do rozmów ze wszystkimi kołobrzeskimi związkami zawodowymi i podwyższyć to wynagrodzenie do kwoty 600 zł od następnego roku.
Gdy spytaliśmy, z czego miasto ma finansować inwestycje, o które upomina się opozycyjny klub, oraz podwyżki dodatku dla nauczycieli – skoro radni PiS krytykują wzrost lokalnych podatków, a dalsze zadłużenie miasta raczej nie wchodzi w grę – usłyszeliśmy, że m.in. z oszczędności. Na czym miasto miałoby zaoszczędzić?
– Zrezygnować z absurdalnych wydatków, które w naszym odczuciu są nie do przyjęcia. Wykonuje się różne przedstawienia, gale i tak dalej – mówił radny Bieńkowski, który chwilę później zakwestionował wydatki m.in. na projekt Polskiej Stolicy Kultury, którą Kołobrzeg ma być w 2028 roku. – Czy należy rzeczywiście iść w tym kierunku? Co nam to da? Czy Polska Stolica Kultury będzie wartością dodaną? Czy rzeczywiście zarobimy wizerunkowo na tym? Mamy dość duże wątpliwości. Można zrezygnować z tych dmuchanych baniek, światełek czy innych mniejszych pokazówek, a skupmy się na jednej porządnej inwestycji, która wreszcie ruszy z kopyta.
Miasto mogłoby też zaoszczędzić – tu głos zabrał radny Jacek Kalinowski – na bożonarodzeniowych dekoracjach.
– Czy wynajmowanie oświetlenia świątecznego za takie pieniądze ma jakiś sens? – pytał radny Kalinowski. – Jestem zwolennikiem tego, by je kupić i wydać nawet jednorazowo więcej, ale w perspektywie kilku lat byśmy zaoszczędzili.
To wtedy Adrian Tomicki powiązał wzrost dodatku wychowawczego dla nauczycieli ze świątecznymi iluminacjami.
– Wynajem światełek w porze bożonarodzeniowej w tym roku sięga prawie 1,5 miliona złotych. Każde sto złotych do wynagradzania nauczyciela, jeżeli chodzi o dodatek wychowawczy, to koszt około pół miliona złotych. Dając tą proponowaną przeze mnie trzystuzłotową podwyżka nauczyciele mieliby 300 zł więcej i myślę, że gdyby te 300 zł każdy nauczyciel ozdobił swój dom, Kołobrzeg byłby dużo bardziej rozświetlony, ale to w drodze dygresji. Zostałoby jeszcze około pół miliona na zakup na stałe tego typu instalacji.
Cała konferencja klubu PiS w Radzie Miasta w naszym materiale wideo pod tekstem.
Monika Makoś