Czy „zwykli” kołobrzeżanie korzystają na turystycznym potencjale miasta? Turystyka to nie tylko szanse, ale też zagrożenia?

You are currently viewing Czy „zwykli” kołobrzeżanie korzystają na turystycznym potencjale miasta? Turystyka to nie tylko szanse, ale też zagrożenia?

Potencjał miasta nie przekłada się na poziom przeciętnego wynagrodzenia. W Kołobrzegu dominuje branża HoReCa, w której zatrudnienie uznawane jest za niestabilne i niekonkurencyjne. Nisko opłacani pracownicy, uciekają więc z miasta, bo tak naprawdę tylko wysokopłatna praca byłaby ich w stanie tu zatrzymać. Dodatkowo pogoń za zyskiem z krótkoterminowego najmu przyjezdnym sprawia, że mamy deficyt mieszkań, które można by było wynająć na dłużej. I tak o to turystyka obok oczywistych szans na naszych oczach coraz bardziej potęguje też społeczne zagrożenia. Dlatego miasta zleciło opracowanie studium możliwości poszerzenia profilu gospodarczego Kołobrzegu.

Gdyby kilkadziesiąt lat temu powiedzieć komuś, że gospodarka oparta na turystyce może okazać się dla Kołobrzegu sporym wyzwaniem i będzie generować oprócz zysków również kłopoty, pewnie nikt by nam nie uwierzył. Ale w 2022 roku władze miasta muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, jak przełamać tę monokulturę gospodarczą i rozwinąć inne branże w mieście jednocześnie wzmacniając jego główną specjalizację przy widocznym już dziś deficycie kadr i małej innowacyjności branży turystyczno-uzdrowiskowej.

Pytań jest więcej: jak okiełznać niemalejący apetyt inwestorów na zabudowę miasta i pogoń za zyskiem z wynajmu krótkoterminowego? Odpowiedzi trzeba znaleźć szybko, bo to, co wydaje się największym atutem Kołobrzegu, okazuje się też dla jego mieszkańców największą pułapką. Zatrudnienie w branży HoReCA, jak nazywa się łącznie branżę hotelarską i gastronomiczną, jest uznawane za niestabilne i niekonkurencyjne. Jak więc tym branżom zapewnić kadrę i gdzie ci słabo opłacani pracownicy mieliby mieszkać, skoro nie stać ich na zakup własnego mieszkania, a wynajem długoterminowy jest praktycznie niedostępny? Jak mówili wczoraj autorzy zamówionego przez miasto studium możliwości poszerzenia profilu gospodarczego Kołobrzegu, tylko wysokopłatne prace są w stanie tak naprawdę zatrzymać ludzi na miejscu, a tych HoReCa nie oferuje. I tu pojawia się pytanie, na które miasto szuka odpowiedzi od wielu lat.

Jak zróżnicować kołobrzeską gospodarkę?

To, że nie warto wkładać wszystkich aktywów w jeden biznes, wie każdy przedsiębiorca. To, że stawianie wszystkiego na turystykę, to ryzykowny pomysł, pokazała pandemia koronawirusa. Tym bardziej że prawdziwych beneficjentów zysków z turystyki jest stosunkowo niewielu. Większość mieszkańców musi zadowolić się pracą w słabo płatnych usługach. Dlatego pytanie o przełamanie tej monokultury gospodarczej jest tak ważne, a znalezienie na nie odpowiedzi pilne. Autorzy diagnozy wskazują, że w Kołobrzegu oprócz nowoczesnej działalności uzdrowiskowo-medyczno-sanatoryjnej mogłyby zaistnieć m.in. biznesy z sektora nowych technologii związanych z morzem i ochroną środowiska, marketingiem, e-biznes, wybrane usługi IT, biogospodarka, przetwórstwo rolno-spożywcze. Do tego jednak potrzeba czegoś, czego dziś miastu brakuje najbardziej.

Kołobrzeg potrzebuje nowych terenów jak tlenu

Kołobrzeg od 45 lat nie zmieniał swoich granic, a liczba ludności stale rośnie. Efekt jest taki, że mamy wysoką gęstość zaludnienia – 1802 osoby na kilometr kwadratowy. To średnio o połowę więcej niż w porównywalnych miastach na polskim i niemieckim Pomorzu.

W Kołobrzegu brakuje terenów inwestycyjnych, a intensywna zabudowa np. przy Rybackiej i Bałtyckiej pokazała, że deweloperzy wykorzystują pod zabudowę mieszkaniową nawet tereny w sąsiedztwie portu, które naturalnie mogłyby zająć firmy z branż powiązanych z gospodarką morską. Wniosek? Bez zmiany granic miasta, a dokładnie powiększenia jego powierzchni, nie ma szansy na prawdziwy rozwój. Autorzy dokumentu zaproponowali kilka wariantów. Zarekomendowali opcję częściowego przyłączenia terenów gminy wiejskiej Kołobrzeg, a dokładnie włączenia w granice administracyjne Kołobrzegu Korzystna, Zieleniewa, Budzistowa, Niekanina, Kądzielna i Stramnicy.

Przyszłość miasta – mało interesująca dla radnych i przedsiębiorców?

Wczoraj podczas prezentacji diagnozy była obecna m.in. prezydent Kołobrzegu, która stwierdziła, że dokument, który wczoraj poznaliśmy, jest początkiem dyskusji, a o losach zmiany granic miasta mają zdecydować mieszkańcy Kołobrzegu i gminy wiejskiej Kołobrzeg, którzy dostaną szansę wypowiedzenia się w konsultacjach społecznych. Co nas zdziwiło to stosunkowo niska frekwencja na spotkaniu. Pojawiło się tylko kilku radnych Rady Miasta i Rady Gminy, nie było przedsiębiorców. A przecież sprawy, o których wczoraj mówiono, są kluczowe dla przyszłości miasta i jego mieszkańców.

Diagnoza liczy blisko 300 stron. Na zlecenie miasta przygotował ją Zespół Doradców Gospodarczych TOR Sp. z. o.o. oraz Instytut Badawczy IPC sp. z o.o. Dokument można znaleźć na stronie internetowej Urzędu Miasta – https://i-kolobrzeg.pl/aktualnosc-1423-studium_mozliwosci_poszerzenia_profilu.html. Polecamy jego lekturę.

Pod tekstem umieszczamy zapis audio wczorajszego spotkania. Diagnozę przedstawił jeden z jej autorów – Krzysztof Ruciński (na zdj.).

Ten post ma jeden komentarz

  1. Zigi realista

    W sumie nic nowego.

Dodaj komentarz