O godz. 13 miała się rozpocząć konferencja parlamentarzystów PO po kontroli poselskiej w PŻB ws. stępki promu, który nigdy nie powstał. Po 20 minutach czekania na wietrznym nabrzeżu w porcie pasażerskim, gospodarzy konferencji nadal nie było. Choć na miejsce spotkania, które sami ustalili, mieli przecież dosłownie rzut beretem.
Gdy dziennikarze marzli na nabrzeżu, parlamentarzyści byli dosłownie za płotem, na terenie PŻB. Nie mieliśmy szansy jednak spytać dlaczego kazali na siebie czekać ani czy ustalili coś nowego ws. słynnej już stępki promu, bo po półgodzinie, podobnie jak część innych redakcji, postanowiliśmy nie marnować dłużej czasu na czekanie i wróciliśmy do pracy.
Posłowie Sławomir Nitras, Arkadiusz Marchewka, Marek Hok i senator Janusz Gromek pojawili się w końcu na nabrzeżu. Podczas krótkiej konferencji mówili o stępce, zmarnowanych 14 milionach złotych, odpowiedzialności i niezrozumiałych politycznych decyzjach.
Stępka na złom?
Przypomnijmy, że na początku 2017 roku w kołobrzeskiej siedzibie Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S.A. podpisano protokół odbioru projektu kontraktowego nowego promu dla PŻB, który miała zbudować Morska Stocznia Remontowa Gryfia w Szczecinie oraz umowę na wykonanie projektu technicznego promu, który po upływie ok. 3-4 lat, miał pływać na trasie Świnoujście – Ystad.
Nic takiego jednak się nie stało. Powstała tylko stępka promu, która teraz, jak donosi portal wSzczecinie.pl, miałaby zostać sprzedana na złom po 2 zł za kilogram (tj. za całą stępkę ok. 120 tys. zł), podczas gdy na projekt budowy promów, który okazał się niewypałem, wydano 14 mln zł.
Politycy, którzy prowadzą kontrolę w tej sprawie chcą ustalić m.in. czy stępka ma faktycznie zostać zezłomowana, a także wyjaśnić ile tak naprawdę wydano na projekt budowy promu, który nigdy nie powstał.