Nie doszło do spotkania pani prezydent Kołobrzegu Anny Mieczkowskiej i wójta gminy Kołobrzeg Włodzimierza Popiołka, podczas którego mieli rozmawiać m.in. o połączeniu sąsiadujących ze sobą gmin. Jednak temat ewentualnego włączenia gminy wiejskiej Kołobrzeg do miasta, wcale nie znika.
Fot. Marek Augustyniak
Anna Mieczkowska i Włodzimierz Popiołek mieli się spotkać w zeszłym tygodniu. Mieli rozmawiać m.in. o planach połączenia miasta i gminy. Do spotkania jednak nie doszło.
-Wiadomo, że jeżeli się na czymś nie zyskuje, to się tego nie robi. – odpowiada na nasze pytanie o korzyści takiego połączenia Włodzimierz Popiołek, który piastuje urząd wójta gminy Kołobrzeg. Po ewentualnym wchłonięciu przez miasto gminy, jego stanowisko, podobnie zresztą jak cały urząd gminy, przestałoby istnieć. – Ale dla mnie to jest oczywiste, że nasza gmina i miasto Kołobrzeg się kiedyś połączą. Nie wiem tylko, czy to będzie za 5, czy 10 lat. Mamy w końcu jedną infrastrukturę drogową i wodną, czy na przykład gospodarkę śmieciową. Widzę więc korzyści, ale muszą je zobaczyć też nasi mieszkańcy.
Korzyści, a nawet konieczność połączenia miasta Kołobrzeg i gminy wiejskiej Kołobrzeg widzi też Anna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu, która jeszcze podczas niedawnej kampanii wyborczej zapowiedziała, że w tej kadencji podejmie kroki w kierunku połączenia obu samorządów.
Przypomnijmy, że scalenie sąsiadujących gmin, było też jednym z głównych postulatów wyborczych Komitetu Wyborczego Wyborców Kołobrzeżanie. Mimo że jego kandydaci nie dostali się do Rady Miasta (choć przekroczyli próg wyborczy) nadal promują idee połączenia gminy wiejskiej i gminy miejskiej Kołobrzeg. Za ich sprawą powstała nawet poświęcona jej strona internetowa kolobrzeg-supermiasto.pl i profil na Facebooku.
– Po połączeniu powierzchnia miasta Kołobrzeg byłaby dwukrotnie większa niż Koszalina i wyniosłaby 169 kilometrów kwadratowych. Liczba mieszkańców wzrosłaby do ponad 57 tysięcy. – mówi Robert Kaim ze stowarzyszenia Kołobrzeżanie. – Plusy to między innymi nowa przestrzeń życiowa i nowe perspektywy rozwoju. Mocniejsze argumenty przy szukaniu nowych inwestorów. Siła przebicia takiego miasta jest większa. Stałoby się liderem pod względem gospodarczym, turystycznym i demograficznym.
