Na cztery dni przed „Bojem o Kołobrzeg” rozmawiamy z Aleksandrem Ostaszem dyrektorem Muzeum Oręża Polskiego

Na cztery dni przed głównymi wydarzeniami w 73. rocznicę walk o Kołobrzeg i zaślubin Polski z morzem  rozmawiamy z Aleksandrem Ostaszem, dyrektorem Muzeum Oręża Polskiego, głównym organizatorem uroczystości.

OK! Kołobrzeg: Rekonstrukcja bitwy o Kołobrzeg z 18 marca 1945 roku to chyba największe plenerowe przedsięwzięcie w tym roku Muzeum Oręża Polskiego. Niby wszystko wiemy, ale i tak potrzebny jest scenariusz. Jest gotowy? 

Aleksander Ostasz: „Bój o Kołobrzeg 2018”, ponieważ taką oficjalnie nazwę nosi nasze przedsięwzięcie, odnosić się będzie do ostatnich godzin walk o miasto. Tak naprawdę chcielibyśmy zabrać uczestników oraz widzów na wyprawę do 18 marca 1945 r. i tego co wówczas, w godzinach przedpołudniowych, bo o tej porze odbędzie się widowisko, działo się na kołobrzeskiej plaży z zaślubinami pododdziałów 1. Armii Wojska Polskiego z Bałtykiem włącznie. Scenariusz powstawał wspólnie z sianowskim Studio Historycznym Huzar. Oparliśmy się przede wszystkim na motywach, które pojawiają się we wspomnieniach uczestników zdarzeń po obu stronach linii frontu. W tym przypadku pomocne były archiwalia zachowane w Muzeum Oręża Polskiego.

W tym roku aż 300 rekonstruktorów z całego kraju ma wziąć udział w tym batalistycznym widowisku na kołobrzeskiej plaży. Trudno było ich namówić na przyjazd do Kołobrzegu? 

Frekwencja absolutnie nas zaskoczyła, rzecz jasna pozytywnie. Początkowo zakładany limit – 100 osób, osiągnięty został w 24 godziny od rozesłania zaproszeń. Finalnie na liście znalazło się 320 nazwisk, uczestnicy przyjadą z najbardziej oddalonych od Kołobrzegu części Polski, m.in. z Podkarpacia czy podnóża Tatr. W mojej ocenie na tak duże zainteresowanie zadziałały trzy czynniki. Po pierwsze inscenizacja odbywa się w autentycznym miejscu, w dniu rzeczywistego zakończenia walk o miasto. Poza tym to jedyne, duże widowisko plenerowe poświęcone niedocenianej według mnie współcześnie, a ważnej dla ogółu wysiłku zbrojnego Polaków w II wojnie światowej, formacji – Wojska Polskiego na Wschodzie. Przypominanie o jego żołnierzach zajmuje ważne miejsce w świadomości wielu rekonstruktorów w naszym kraju. Trzeci czynnik, najbardziej przyziemny, to możliwość spędzenia czasu w gronie hobbystów nad morzem.

Czy w inscenizacji wezmą udział panie?

Oczywiście. W Wojsku Polskim na Wschodzie kobiety odgrywały bardzo ważną rolę, zarówno na zapleczu, jak i na pierwszej linii. Historie takich bohaterek walk o Kołobrzeg jak Emilia Gierczak czy Ewelina Nowak, której postać posłużyła za wzór naszego Pomnika Sanitariuszki, przypominamy przy każdej okazji. W „Boju o Kołobrzeg” udział weźmie kilkanaście kobiet.

Podkreślacie, że rekordowo dużo rekonstruktorów wystąpi w tym roku w polskich mundurach. Wydaje się to oczywiste. 

Jak mówiłem wcześniej, dziś temat Wojska Polskiego na Wschodzie traktowany jest mocno po macoszemu. Wielu stawia znak równości między żołnierzami tej formacji a polskimi komunistami, co delikatnie rzecz ujmując, rozmija się z prawdą. Musimy pamiętać, że często były to osoby, które nie zdołały dotrzeć do miejsc formowania Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR dowodzonych przez generała Władysława Andersa. Poza tym, zwłaszcza w schyłkowym okresie II wojny światowej, w szeregi 1. Czy 2. Armii Wojska Polskiego zaciągali się żołnierze Polskiego Podziemia Niepodległościowego, którzy jedynie w ten sposób ustrzegli się niechybnych represji ze strony NKWD (nierzadko i tak one następowały). Fakt, że kadrę oficerską w większości stanowili Rosjanie, ale dla szeregowego żołnierza najważniejsze było jedno – walczyć z Niemcami o wolną Polskę. Wszystko to sprawia, że imprezy historyczne z udziałem rekonstruktorów Wojska Polskiego na Wschodzie nie są praktycznie organizowane. Mam nadzieję, że ponad 160 osób w naszych mundurach wpłynie na zmianę postrzegania tej formacji.

Rekonstrukcja bitwy to między innymi widowiskowe wybuchy i strzały, potyczki, cała ta wrzawa bitewna. Czego użyjecie do zilustrowania wojennych realiów? 

Po raz pierwszy od 2010 r. widzowie będą mieli okazję zobaczyć profesjonalne efekty pirotechniczne, które nadać mają inscenizacji odpowiedniej grozy. Warto zaznaczyć, że przygotuje i zrealizuje je szczecińska firma S-Piro, która uczestniczy w oprawie największych w kraju inscenizacji batalistycznych oraz imprez plenerowych. Możemy zatem spodziewać się naprawdę widowiskowych wybuchów. Z kolei broń hukową dostarczy Ośrodek Szkolenia STG Maciej Wyszkowski, również ze Szczecina. Posiada on największą w Polsce kolekcję broni historycznej, obsługiwał wiele produkcji filmowych m.in. „Historię Roja” czy „Kamienie na szaniec”. Oczywiście broń, jaka pojawi się w rękach rekonstruktorów będzie w 100% adekwatna do realiów historycznych.

Takie widowiska  to doskonała lekcja historii. Atrakcyjna szczególnie dla młodych.

Jako muzealnicy zdajemy sobie sprawę z konieczności uatrakcyjniania programu nauczania historii tak, by była ona atrakcyjna zwłaszcza dla młodego pokolenia. Widowiska batalistyczne to sprawdzona forma tzw. edukacji podprogowej, w końcu taką liczbę widzów jak ściągają popularne „bitwy”, trudno byłoby osiągnąć w przypadku nawet najciekawszej, ale mimo wszystko statycznej, prelekcji. Dowodem na to jest fakt, iż w tym roku zobaczymy „w boju” osoby, które w 2010 r., jako młodzież oglądały poprzednią edycję inscenizacji z widowni.

Nieodzownym elementem takich wydarzeń jest sprzęt wojskowy. Co w tym roku zobaczymy 18 marca na plaży?

Przede wszystkim wyprowadzamy z muzealnej wystawy najciekawsze, sprawne mechanicznie pojazdy, związane z historią Wojska Polskiego – czołg średni T-34/85 ora półgąsienicowe działo samobieżne SU-57. Dodatkowo, po stronie 1. Armii pojawią się samochody terenowe Jeep oraz Dodge produkcji amerykańskiej, pochodzące z sojuszniczych dostaw zza oceanu oraz działo przeciwpancerne 45 mm 53-K. Rekonstrukcyjni Niemcy wyposażeni zostali w jedyną w Polsce, oryginalną armatę 88 mm Flak 36, transporter opancerzony Sd.Kfz. 251 Hanomag i dwa samochody terenowe Volkswagen Typ 82. Nie zabraknie też kolekcjonerskiej ciekawostki z zakresu cywilnej motoryzacji, czyli Polskiego Fiata 508. Tego typu samochody Niemcy wykorzystywali w ramach zdobyczy wojennej często jeszcze z 1939 r. Dodam, że dużego wsparcia w zakresie pojazdów udzielają nam organizatorzy i uczestnicy VIII Rajdu Zaślubin, który 15 marca ruszy do Kołobrzegu ze Szczecina. Całość historycznego parku maszynowego będzie można obejrzeć z bliska na plaży po zakończeniu widowiska.

Już to wyjaśnialiśmy na naszym portalu, ale powtórzmy jeszcze raz, bo to budziło spore obawy – ciężki sprzęt wojskowy nie wjedzie przez deptak przez molo.

Absolutnie nie. Ciężkie pojazdy wyładowane zostaną przy Kamiennym Szańcu i ruszą „do boju” plażą. Wszystko będzie całkowicie bezpieczne.

Wracając do rekonstrukcji – w jakiej roli pan wystąpi?

Rolą wszystkich pracowników Muzeum Oręża Polskiego, do których przecież się zaliczam, jest koordynacja przedsięwzięcia. Postaramy się o to, by zarówno uczestnicy, jak i widzowie byli zadowoleni z naszej eskapady w przeszłość i powrócili do Kołobrzegu w kolejne rocznice zakończenia walk o miasto.

Fot. MOP

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend