Napięta sytuacja na dworcu PKP. Głos zabierają kolejni taksówkarze. Apelują m.in. o policyjnego mediatora

Napięta sytuacja między taksówkarzami na dworcu PKP trwa przynajmniej od półtora roku. Uczestniczą w nim również tzw. „łapacze”, czyli osoby, które czekają na peronach na pasażerów wysiadających z pociągów i proponują im transport.
Taksówkarze rywalizują o klientów i pieniądze, które dzięki nim można zarobić. Do eskalacji konfliktu doszło w ostatnią sobotę, gdy jeden z mężczyzn został dźgnięty nożem.

Taksówki swój oficjalny postój mają przy dworcu PKP, przy ul. Kolejowej (po lewej stronie dworca gdy na niego patrzymy). Inni taksówkarze jednak wybierali do niedawna parking po prawej stronie (do czasu gdy miasto wprowadziło tam zakaz zatrzymywania się taksówek). I to między tymi dwoma grupami toczy się teraz największy spór. Uczestniczą w nim też tzw. „łapacze” (lub „naganiacze”), którzy pod drzwi wybranych taksówek przyprowadzają podróżnych.

W sobotę ok. godziny 7 w okolicy dworca doszło do szamotaniny. W ruch poszedł nóż. 59-letni taksówkarz, który korzysta z postoju po lewej stronie dworca, dźgnął 37-latka, który trudni się transportem bagażu podróżnych do taksówek. Taksówkarz miał zwrócić mężczyźnie uwagę by nie przechwytywał podróżnych.

Przyjaciele 59-latka dzień później bronili mężczyznę, któremu grozi teraz nawet dożywocie. Przekonywali, że to spokojny człowiek, który według nich, działał w swojej obronie. Miał się bronić przed atakiem gazem.

Całość zajścia wyjaśnia teraz prokuratura. Dziś głos zabrała druga strona, czyli taksówkarze niezrzeszeni i z korporacji Radmor Nord, którym koledzy po fachu (z oficjalnego postoju taksówek przy dworcu PKP) zarzucają m.in. że wożą pasażerów nielegalnie i dopuszczają się nieuczciwej konkurencji „podkradając” klientów.

Podczas spotkania z dziennikarzami taksówkarze niezrzeszeni i z korporacji Radmor Nord pokazali m.in. swoje licencje na dowód, że działają legalnie i apelują o policyjnego mediatora, który pomógłby zakończyć konflikt. Najwięcej zarzutów kierują pod adresem małżeństwa, które parkuje swoje taksówki po lewej stronie dworca.

O konflikcie na dworcu PKP pisaliśmy już w lutym TU.
Wtedy w gabinecie prezydenta Kołobrzegu odbyło się spotkanie z strażnikami kolejowymi. Rozmawiano m.in. o utworzeniu na dworcu posterunku sokistów, które pomogłoby zaprowadzić porządek.

 

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend