Gdy 5 czerwca pan Radosław z Kołobrzegu umieścił na swoim Facebooku informację o akcji blokowania stacji paliw Orlen, jego post udostępniono grubo ponad tysiąc razy. W podanym terminie zjawiło się jednak tylko kilka aut.
Informacje podawane przez media i w prywatnych postach internautów o ogólnopolskiej akcji protestu przeciwko wysokim cenom paliwa, spotykały się z dużym odzewem. Internauci masowo deklarowali poparcie. Wczoraj (11.06) – jak instruowali organizatorzy – trzeba było przyjechać na stację Orlen i zostawić auto tłumacząc, że złapało się awarię i blokując w ten sposób dostęp do dystrybutorów paliwa.
W Kołobrzegu protest zaplanowano na stacji spod szyldu tego państwowego giganta przy ul. Koszalińskiej. O godzinie 16 podjechało tylko kilka aut i tak pozostało już do końca.
Przypomnijmy, że kierowcy domagają się by Orlen – jeden z głównych graczy na rynku detalicznym paliw – obniżył ceny na stacjach i w hurcie, ponieważ w ten sposób dziś jedynie napędzają i tak rosnącą już inflację. Drogie paliwo powoduje wzrost cen innych towarów.
Za wydarzeniem stoi czterech mężczyzn, którzy tłumaczą, że nie są związani z żadną z partii.
-Nie podoba nam się polityka Orlenu, który mimo kursu dolara i cen za baryłkę ropy śrubuje ceny na polskim rynku paliw. Nie jesteśmy również zadowoleni z tego jak rząd (nie) radzi sobie z tym problemem, a wręcz zamiata go pod dywan i mydli ludziom oczy, jakoby nie był odpowiedzialny za obecną sytuację” – napisali na Facebooku.
