Pytamy czy istnieje kuchnia typowo pomorska. Odpowiada Beata Mieczkowska-Miśtak

Rozmawiamy z Beatą Mieczkowską- Miśtak. Nasza rozmówczyni prowadzi bloga „Słowa i smaki”, prowadzi warsztaty kulinarne, napisała książkę „Smaczny Kołobrzeg”, która jest pierwszą kołobrzeską książką kucharską po polsku.

– Czy w polskiej kuchni możemy wyróżnić kuchnię typowo pomorską?

– Mamy nie tylko kuchnię pomorską, ale mamy nawet kuchnię zachodniopomorską. Województwo pomorskie ma wpisane na listę produktów tradycyjnych aż 174 produkty. My niestety mamy ich w zachodniopomorskim tylko 39. Jednym z nich jest przepis z mojego domu rodzinnego – śledzik kołobrzeski. A jest u nas cała masa znakomitych dań i przetworów, które zasługują na wpis. Mają one udokumentowaną 25 letnią historię, która jest wymagana, aby wpisać produkt na listę produktów tradycyjnych.

– Widziałam w pani przepisach m.in. słoiki. Ktoś jeszcze w ogóle robi dziś popularne kiedyś weki?

– Na szczęście tak. Znam przynajmniej 30 osób, które robią kiszone ogórki, kapustę czy dżem śliwkowy. Znam takich, którzy robią swoje domowe wyroby wędliniarskie, pieką domowy chleb. To ludzie, którzy cenią sobie dobry smak. Podtrzymują tradycję. Cieszę się, że paru moich znajomych dało się namówić i zainspirować, żeby spróbowali swoich sił w tym zakresie. Widzę, że załapali bakcyla i tak jak mnie tak i im sprawia to teraz frajdę.

– Jaka jest ta kołobrzeska, tradycyjna kuchnia?

– W kuchni kołobrzeskiej od zawsze były ryby, a zwłaszcza śledzie. Stanowiły one część wyżywienia miejscowej ludności, ale dopiero z uruchomieniem na większą skalę ich przetwórstwa, nabrały one nowego smaku. Przygotowywane domowym sposobem gościły na stołach kołobrzeżan podczas świąt, czy też różnych towarzyskich spotkań. Niektóre z tych receptur, zapisane na przełomie lat 70/80-tych ubiegłego wieku w domowych notatnikach kulinarnych, pielęgnowane są zresztą do dzisiaj.

– Jakie najdziwniejsze przepisy wytropiła pani w swoich kulinarnych poszukiwaniach ?

– Z naszej kuchni regionalnej to szarlotka na czarnym chlebie, kawior pomorski ( z gęsi) oraz konfitury z niedojrzałych włoskich orzechów. Te ostatnie zrobiłam w ubiegłym roku. Przepis można znaleźć na moim blogu. Najbardziej zadziwiają mnie nieznane smaki. Muszę koniecznie przygotować w tym roku zupę z głogu i spróbować jak ona smakuje.

– To na koniec co pani poleca na mroźną teraz zimę?

– Na zimowe poranki kanapki z domowym serem na domowym pieczywie. Na obiad jednogarnkowe, pikantne i sycące zupy gulaszowe. Na podwieczorek aromatyczny piernik lub ciasto z dyni. Nie zapominajmy też o pieczonych jabłkach z różnymi dodatkami. Nadzianych konfiturą, albo orzechami i bakaliami. A kiedy przemarzniemy wracając z pracy lub spaceru sięgnijmy po domową nalewkę w celach zdrowotnych z róży, malin lub pigwy.

Na zdjęciu Beata Mieczkowska-Miśtak.

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend