Szkoła muzyczna nie może rozwinąć skrzydeł przez co tracimy utalentowaną młodzież

W kraju średnio połowa uczniów szkół muzycznych pierwszego stopnia kontynuuje dalej naukę. W Kołobrzegu tylko 1-2 absolwentów szkoły przy J. Frankowskiego decyduje się pójść do szkoły II stopnia. Najbliższa taka placówka jest w Koszalinie. Oznacza to, że szóstoklasiści musieliby wyjechać z domu i zamieszkać w internacie. Dla wielu dzieci i ich rodziców jest to bariera nie do pokonania. Są więc zmuszeni zakończyć muzyczną edukację.

Wszystko przez braki lokalowe, w których funkcjonuje kołobrzeska szkoła muzyczna. A kłopot jest jeszcze większy, bo nie tylko nie ma tu miejsca na szkołę muzyczną drugiego stopnia, gdzie utalentowane dzieci  z Kołobrzegu mogłyby kontynuować naukę, ale też szkoła musi ograniczać liczbę miejsc.
– We wrześniu naukę rozpoczyna u nas około 136 uczniów. Więcej miejsc nie ma, a moglibyśmy przyjąć nawet dwa razy więcej.  – mówi Krzysztof Sokolnicki, dyrektor placówki.

Przy Frankowskiego nie ma też miejsca na naukę gry na instrumentach dętych czy perkusyjnych (dzieci uczą się tu gry na ośmiu instrumentach). Nie mówiąc już o własnej sali koncertowej, gdzie dzieci mogłyby grać i uczyć się obycia ze sceną.

Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia przy ul. J. Frankowskiego jest publiczną i nieobowiązkową placówką artystyczną, która istnieje w Kołobrzegu od 1991 r. Została powołana decyzją ówczesnego ministra kultury i sztuki, ale inicjatorem jej utworzenia był kołobrzeski samorząd. Stąd pismo dyrektora Sokolnickiego do władz miasta, by pochylić się nad problemem i wspólnie poszukać obiektu, gdzie szkoła mogłaby rozwinąć skrzydła. Temat ma zostać poruszony m.in. na najbliższym posiedzeniu miejskiej komisji oświaty i kultury.

Zdjęcie: muzyczna.kolobrzeg.pl

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend