WKK Wrocław pokonany (relacja pomeczowa)

Udanie zadebiutował przed kołobrzeską publicznością Mariusz Karol. Oby była to zapowiedź zwycięstw oraz nowej jakości w wykonaniu naszej drużyny.

Mecz rozpoczęliśmy w składzie Jakub Stanios, Szymon Ryżek, Jakub Zalewski, Daniel Grujić, Łukasz Bodych. Początek należał do Kotwicy, która nadawała ton i utrzymywała minimalną przewagę. Na 3:47 do końca kwarty po rzucie za 3 pkt. Bartosza Ciechocińskiego WKK po raz pierwszy (i jak się później okazało ostatni) wyszło na jednopunktowe prowadzenie (14:15). Były to zarazem ostanie punkty wrocławian w tej kwarcie, a ich wypracowana przewaga utrzymywała się dokładnie przez jedną minutę i 33 sekundy – 6 kolejnych punktów zdobyła Kotwica, która na przerwę schodziła z 5 punktową zaliczką.

Drugą kwartę rozpoczęliśmy od punktów naszych wychowanków. Wpierw za 3 punkty trafił Gracjan Dobriański, a 30 sekund później swoje pierwsze punkty z gry w „dorosłej Kotwicy” zdobył Marcel Korolczuk. Odpowiedział za 2 pkt. najlepszy w tym dniu strzelec WKK Bartosz Ciechociński (18 pkt. w całym meczu). Na sześć minut do zakończenia drugiej kwarty po dwóch celnych osobistych Patryka Przyborowskiego trzeci raz w tym meczu osiągnęliśmy dziesięciopunktowe prowadzenie (31:21). Nie potrafiliśmy powiększyć naszego prowadzenia ponad te 10 punktów i jeszcze w tej kwarcie cztery razy dochodziliśmy na +10 (i tak zakończyliśmy kwartę [40:30])

Chyba w przerwie trener powiedział „dojedźmy Ich”, ponieważ po rozpoczęciu to my bardziej chcieliśmy zdobywać punkty, a nie przeciwnik. I tak po 40 sekundach i pięciu punktach Daniela Grujić  prowadziliśmy już „piętnastakiem”. Tempo meczu „siadło” z powodu dużej ilości gwizdków arbitrów, lecz to nie przeszkadzało zawodnikom Kotwicy w sukcesywnym budowaniu przewag, i która na minutę i czternaście sekund do zakończenia trzeciej kwarty po celnych rzutach osobistych Korolczuka wynosiła już 24 punkty.

Tak duża przewaga usypia. I to było widać w grze kołobrzeskich koszykarzy w czwartej części meczu. Pierwsza seria punktowa przeciwnik to 9 punktów z rzędu pomiędzy pierwszą a czwartą minutą kwarty (68:57). Druga nastąpiła zaraz po niej między piąta a siódmą minutą przeciwnik rzucił kolejne osiem punktów z rzędu i zrobiło się niebezpiecznie (72:66). Na szczęście sprawy w swoje ręce wzięli najlepsi tego dnia na boisku zawodnicy Kotwicy (Griuć i Bodych), którzy „dociągnęli” okręt pod nazwą Energa Kotwica Kołobrzeg do szczęśliwego końca meczu.

Wielkim sukcesem naszych jest zatrzymanie najlepszego gracza przyjezdnych – Jakuba Patoka na 0 pkt., 6 zbiórkach, 1 asyście i 4 faulach – z nim na boisku Kotwica była lepsza od WKK aż o 22 punkty.

Niestety żaden z „naszych” (no może oprócz wspomnianych wyżej pierwszych punktach z gry Korolczuka) nie osiągną swojego „kamienia milowego”, lecz przy odniesionym zwycięstwie nie ma to najmniejszego znaczenia.

Teraz czeka nas półtora tygodnia przerwy na przygotowanie się do kolejnych dwóch meczów w naszej hali Milenium (13.02 z Polfarmexem Kutno i 16.02 z Elektrobud-Investment ZB Pruszków).

 

Energa Kotwica Kołobrzeg – WKK Wrocław 79:68 (20:15, 20:15, 26:15, 13:23)

Kotwica: Daniel Grujić 18 pkt., Łukasz Bodych 18 pkt., Jakub Zalewski 9 pkt., Szymon Ryżek 7 pkt., Marcel Korolczuk 7 pkt., Przemysław Wrona 6 pkt., Patryk Przyborowski 5 pkt, Gracjan Dobriański 5 pkt., Jakub Stanios 4 pkt.,  

WKK: Bartosz Ciechociński 18 pkt., Jakub Koelner 15 pkt., Damian Pieloch 15 pkt., Dominik Rutkowski 6 pkt., Kamil Fiedukiewicz 6 pkt., Przemysław Malona 4 pkt., Michał Jędrzejewski 2 pkt., Tomasz Józefiak 2 pkt., Jakub Patoka 0 pkt., Łukasz Uberna 0 pkt.

Źródło: Energa Kotwica Kołobrzeg

 

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend