Dziś o godz. 15.40, czyli zaraz po zakończeniu pracy, kilkudziesięciu pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej rozpoczęło przy Unii Lubelskiej przemarsz protestacyjny ulicami miasta. Skandowali hasła „W MOPSie praca, marna płaca”, czy „Kołobrzeg regeneracja – MOPS reanimacja”.
To kolejna odsłona sporu pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z miastem. Związki Zawodowe MOPS-u walczą o podwyżkę płac – w sumie o 1,3 tys. zł. Miasto spełniło już część ich oczekiwań podnosząc wynagrodzenia w dwóch ratach o 750 zł brutto. Na więcej – jak mówiła prezydent Kołobrzegu – w obecnej sytuacji miasta nie stać.
Wzięłyby się za pracę, a nie tylko podwyżki i podwyżki. A jak przyszedłem zapytać o rodzinne, to zero pomocy.
Tej kukły to nawet nie skomentuję. Żenujący sposób prowadzenia protestów.
Mamy rynek pracy pracownika, bezrobocie nadal jest niskie i jeżeli komuś się nie podoba w pracy, to nic nie stoi na przeszkodzie, by ją zmienić. Jak pracodawca będzie zapewniać zbyt słabe warunki zatrudnienia, to pracownicy pouciekają i to będzie jego problem, gdy firma nie będzie mogła funkcjonować, bo nie będzie komu pracować.