Kołobrzeskie szkoły zatrudniają łącznie 472 nauczycieli. Uczy się w nich 3724 dzieci. Oficjalnie większych braków kadrowych nie ma. Z zestawienia Urzędu Miasta wynika, że w jednej ze szkół nadal pozostawało do obsadzenia sześć godzin fizyki.
Dane przedstawiono podczas posiedzenia Komisji Edukacji, Kultury i Spraw Społecznych, które odbyło się 24 sierpnia. Według zestawienia przygotowanego przez kołobrzeski magistrat, który prowadzi kołobrzeskie podstawówki, siedem szkół miało pełną obsadę. Jedyny brak dotyczył sześciu godzin fizyki w SP nr 5. To wprawdzie niecały etat, ale urzędnicy przyznają, że znalezienie nauczycieli przedmiotów ścisłych jest coraz trudniejsze.
– To, co obserwujemy od kilku lat, to może nie brak, ale niewystarczająca liczba na rynku nauczycieli przedmiotów ścisłych – mówiła podczas komisji wiceprezydent Kołobrzegu ds. społecznych Ilona Grędas-Wójtowicz.
Magistrat zapewnia, że obecnie w szkołach nie ma wakatów. Problem rozwiązano jednak między innymi przez zwiększenie liczby godzin obecnym pracownikom.
– W tym momencie nie mamy żadnych wakatów, ale wynika to z tego, że nauczyciele mają po półtora etatu. To właściwie staje się już normą – przyznała urzędniczka.
Miasto zapłaci za studia
Kołobrzeg chce zachęcić nauczycieli do zdobywania dodatkowych kwalifikacji. Jeżeli zdecydują się na specjalizację potrzebną miejskim szkołom, mogą liczyć na pokrycie całych kosztów studiów.
– W przypadku przedmiotów ścisłych w 100 procentach finansujemy studia, które pozwolą wykonywać zawód nauczyciela w potrzebnej nam specjalizacji – poinformowała wiceprezydent Kołobrzegu.
Z tej możliwości mogą skorzystać również nauczyciele z wygaszanego Przedszkola Miejskiego nr 2. Część z nich znalazła już pracę w innych miejskich placówkach. Od 1 września mają pracować między innymi jako nauczyciele wspomagający.
Nie wszyscy mogą być spokojni o przyszłość
Dziś pracy dla nauczycieli nie brakuje, ale miasto nie chce obiecywać, że tak samo będzie za kilka lat. Liczba uczniów spada, a razem z nią może zmniejszać się liczba klas i potrzebnych etatów.
– Nie damy stuprocentowej pewności, że wszyscy, którzy obecnie są na rynku, w kolejnych latach na nim pozostaną. Nie jestem w stanie tego przewidzieć – zaznaczyła wiceprezydent Grędas-Wójtowicz.
Na zatrudnienie będą wpływać liczba dzieci, liczba tworzonych klas oraz kwalifikacje nauczycieli. Dlatego urzędnicy zachęcają ich do zdobywania nowych uprawnień – zwłaszcza do nauczania przedmiotów ścisłych.