Duże donice z choinkami ustawione na ul. Narutowicza zostaną usunięte. – Czy ulica zostanie otwarta? – pytali prezydent Kołobrzegu przedsiębiorcy ze Starówki podczas piątkowego spotkania w Adebarze.
Prezydent Kołobrzegu, jej zastępczyni ds. gospodarczych, ogrodnik miejska i architekt miejski spotkali się w piątek w Adebarze z przedsiębiorcami i mieszkańcami ze Starówki. Spotkanie było poświęcone temu, jak zagospodarować przestrzeń tej części miasta, jak może wyglądać jej wizualna i funkcjonalna przyszłość. Zgromadzeni w Adebarze przedsiębiorcy nie chcieli jednak rozmawiać o tym, gdzie mogą stanąć w przyszłości ławki, rzeźby, huśtawki czy hamaki, chcieli rozmawiać o problemach, jakie mają dziś. Zresztą jak sami przyznali, działania miasta, które mają uatrakcyjnić i ożywić Starówkę „są super” i o tym akurat nie ma co debatować.
Przedsiębiorcy: jesteśmy na minusie
Grupa przedsiębiorców, którzy mają swoje lokale m.in. przy Mariackiej, Narutowicza i Gierczak, przyznali wprost, że od czasu zmian organizacji ruchu w centrum są na minusie. „Szukam lokalu gdzie indziej” – przyznał jeden z mężczyzn, „Chciałem zostawić wnuczce lokal, ale chyba nie będę miał czego” – stwierdził inny. „Problemy zaczęły się od zamknięcia ulicy Narutowicza, sklepy będą padały, to są małe biznesy” – mówili zgodnie.
Jak zaznaczali, nie tylko otwarcie galerii Karuzela, wyssało klientów z centrum. Za ich brak i co za tym idzie puste kasy w sklepikach i kawiarniach w tej części Starówki, przedsiębiorcy obwiniają też właśnie zamknięcie ul. Narutowicza. Chcą ponownego jej otwarcia. Jak mówiła jedna z kobiet, postawione zapory i duże ozdobne donice z choinkami, blokują już nie tylko ruch samochodów, ale też pieszych.
– Takie sztuczne zapory minimalizują ruch pieszych do zera, i my to widzimy, bo tam pracujemy, ruchu pieszego nie ma, bo jak ludzie idą od Hosso, przy katedrze i chcą skręcić w Narutowicza, to widzą donice i tyły znaków zakazów i nie wiedzą, czy tam jest dziura, czy budowa – przekonywała.
Donice z choinkami zostaną zabrane
– Wiele rzeczy złożyło się na to, że ruch na Starówce jest mniejszy, ale po to to wszystko robimy, żeby to miejsce ożywić, na to potrzeba czasu – odpowiadała prezydent Kołobrzegu, która w trakcie dyskusji dziękując za merytoryczne opinie i argumenty, stwierdziła, że donice z choinkami z Narutowicza znikną.
– Dobrze, ściągniemy donice, już nawet wiem, gdzie je postawimy – zapowiedziała Anna Mieczkowska. Jednak spytana wprost, czy na Narutowicza zostanie przywrócony ruch kołowy sprzed ostatniej zmiany organizacji ruchu, zaprzeczyła.
W ostatni piątek w Adebarze nie pojawili się mieszkańcy, którzy dla odmiany podczas jednego z wcześniejszych spotkań byli za ograniczeniem ruchu samochodów w centrum Kołobrzegu. Zmiany, które weszły w życie 5 czerwca 2024, i powody, dla których miasto zdecydowało się je wprowadzić, opisaliśmy m.in. TUTAJ.
Wracając do tematu, dla którego zwołano spotkanie – miasto przygotowuje się do opracowania koncepcji zagospodarowania Starówki. W czwartek w Adebarze pokazano przykłady dobrych praktyk w projektowaniu miejskiej przestrzeni i miejskim designie – kolorowe meble plenerowe, rzeźby, murale, siedziska, ławki, hamaki, huśtawki, do tego oryginalne nasadzenia roślin. Zanim jednak zaczniemy meblować przestrzeń Starówki, prezydent Kołobrzegu chce zlecić wykonanie diagnozy potrzeb w tym zakresie. Mieszkańcy będą więc mieli szansę się w tej sprawie wypowiedzieć.



Pozwolę sobie zauważyć, że przedstawiona informacja nie w pełni oddaje konkluzje omawianego spotkania. Co prawda – w istocie – przedsiębiorcy zgłosili szereg zastrzeżeń dotyczących kondycji ich firm po wprowadzeniu ograniczeń ruchu w centrum jednak swoistym clou tego spotkania było podważenie podstawowych założeń dla planowanych zmian. W trakcie spotkania prezentowano kierunki rozwoju małej architektury oraz roślinności w Centrum, a także sposoby przeprowadzenia audytu architektonicznego czy wreszcie głównej koncepcji społeczno-architektonicznej, wg której zmiany miałyby być realizowane. Przedsiębiorcy wskazali na liczne nieścisłości i niezgodności prezentowanych materiałów, a przede wszystkim na brak uwzględnienia kołobrzeskiej specyfiki w proponowanych koncepcjach i narzędziach. Zaznaczam wyraźnie, iż w zaprezentowanych pomysłach pominięto zarówno interesy mieszkańców jak i przedsiębiorców. Wkrótce będzie można zapoznać się ze szczegółami. Ukłony — Bartosz Kołodziejczyk
w jednym z punktów usługowych obsługa pozostawia wiele do życzenia, w kawiarni nie można płacić kartą – z tych powodów zrezygnowałam z chodzenia tam, nie przez donice
Pojawiła się Karuzela, pojawiły się klopoty
Fajnie by było jakby ogródki gastronomiczne funkcjonowały przez cały rok,a zimą właściciele zobowiązali się przystroić je świątecznie to miało by swój urok.Teraz tam psy dupą szczekają jest ciemno i ponuro.A po drugie nikt normalny nie kupuje mieszkań w ścisłym centrum miasta wiedząc ,że są lokale gastronomiczne i jest hałas.W Kołobrzegu wszystko ludziom przeszkadza,a pamiętajmy ,że jest to miasto turystyczne wszyscy z tego żyjemy.
Przecież nie ma ruchu po za sezonem to o jakich ogródkach mowa.To miasto uzdrowiskowe,Zabiegi,borowina,woda źródlana a nie tylko dudnienie i rozbłyski.
Nigdy nie było dobrego ruchu pieszych przy Mariackiej, Narutowicza i Gierczak.
Od 20 lat obserwuję handel na Starówce i zwłaszcza na tych ulicach wyjątkowo często lokale użytkowe pojawiają się w ogłoszeniach biur nieruchomości – wynajem i sprzedaż. To nie są i nigdy nie były dobre lokalizacje do handlu.
Przedsiębiorcy Mariackiej co jakiś czas prowadzą różne akcje reanimacji tej ulicy – bez skutku.
Oby plan rewitalizacji Starówki Pani Prezydent zmienił tę sytuację.
Wiadomo kto chce zagospodarować ogródki caloroczne. Wara od przwtrzeni publicznej, ktora jest naszym wspólnym dobrem. Komentarz Moeszkanca jest kuriozalny i obraźliwy. Po pierwsze Mieszakniec chyba sam o sobie nie pisze że jest mieszkańcem Noenormalnym. Po drugie obraża wszystkich mieszkających na Starówce. Że my wszyscy dlatego, że tu moeszkamy jesteśmy Nienormalni. Podejrzewam, że jest wlaścicielem jakiegoś lokalu gastronomiczego, któremu przeszkadzają moeszkańcy Starowki. A przecież bez tych Mieszkańców, bez tych moezzkań (Nie apartamentów turystycznych) Starówka by nie istniała. To właściciel lokalu gastronomicznego wykorzystuje klimat Starówkowych zabudowań, de facto moeszkań, do funkcjonowania swojego lokalu. Bez tych miwszkań jego lokal byłby pustą budą pośrodku niczego. Na dodatek widać jak forsowana jest idea zawłaszczenia placu na caĺy rok , gdzie odbywają się inventy i spotkania mieszkańców. Ulica Narutowicza 80 lat po wojnie była otwarta a panie Mądre ją zamknęły. Po za sezonem nic tu takiego się nie dzieje żeby ulica Narutowicza była zamknięta. Wdzyscy to widzimy. Dodam jeszcze że w sezonie ta wielka scena z pseudo kinem i kilkoma widzami to totalna porażka i zmarnowane środki publiczne. Wszyscy to widzieliśmy.
Ktoś tu chce zagospodarować ogródki caloroczne. Wara od przestrzeni publicznej, ktora jest naszym wspólnym dobrem. Komentarz Mieszkanca jest kuriozalny i obraźliwy. Po pierwsze Mieszakniec chyba sam o sobie nie pisze że jest mieszkańcem Noienormalnym. Czyli noe jest moeszkańcem Starowki. Więc o co mu chodzi? Po drugie obraża wszystkich mieszkających na Starówce. Że my wszyscy dlatego, że tu mieszkamy jesteśmy Nienormalni. Podejrzewam, że jest wlaścicielem jakiegoś lokalu gastronomiczego, któremu przeszkadzają mieszkańcy Starowki. A przecież bez tych Mieszkańców, bez tych mieszkań (Nie apartamentów turystycznych) Starówka by nie istniała. To właściciel lokalu gastronomicznego wykorzystuje klimat Starówkowych zabudowań, de facto mieszkań, do funkcjonowania swojego lokalu. Bez tych mieszkań jego lokal byłby pustą budą pośrodku niczego. Na dodatek widać jak forsowana jest idea zawłaszczenia placu na caĺy rok , gdzie odbywają się inventy i spotkania mieszkańców. Ulica Narutowicza 80 lat po wojnie była otwarta a panie Mądre ją zamknęły. Po za sezonem nic tu takiego się nie dzieje żeby ulica Narutowicza była zamknięta. Wszyscy to widzimy. Dodam jeszcze że w sezonie ta wielka scena z pseudo kinem i kilkoma widzami to totalna porażka i zmarnowane środki publiczne. Wszyscy to widzieliśmy.
atrakcje miejskie stawiane są przez miasto tam gdzie i tak już jest naturalny ruch – między dwoma Hosso, a tam gdzie go nie ma i gdzie by się naprawdę przyjął – dalej psy d_pami szczekają
jak nie spartolą przebudowy brzegów Parsęty i będą tam jakieś fajne miejsca to może to ożywi cały kwartał