Dramatyczny mecz Kotwicy Kołobrzeg. Potrzebna była dogrywka i rzuty karne

You are currently viewing Dramatyczny mecz Kotwicy Kołobrzeg. Potrzebna była dogrywka i rzuty karne

W I rundzie Pucharu Polski Kotwica zmierzyła się wczoraj na własnym stadionie z pierwszoligową Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

Źródło: kotwicakolobrzeg.com

Faworytem wydawała się ekipa przyjezdna. Termalica w zeszłym sezonie bliska była wywalczenia awansu do Ekstraklasy, a w bieżących rozgrywkach należy do grona ekip walczących o ligową czołówkę. Zmagania pucharowe rządzą się swoimi prawami i często dochodzi do niespodzianek. Na taką liczyli kibice w Kołobrzegu.

Od początku ton grze nadawali goście. Przyniosło to efekty w 7 minucie. W niegroźnej sytuacji, po dośrodkowaniu w pole karne, piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i po rykoszecie trafiła w rękę Josipa Soljica. Sędzia Patryk Gryckiewicz z Torunia podyktował kontrowersyjny rzut karny. Okazję wykorzystał Adam Radwański i od 8 minuty goście prowadzili 1:0. W 11 minucie Termalica miała dwie kolejne świetne okazje. Najpierw Solijc o mały włos wpakował by piłkę do własnej bramki. Uratował go słupek, a chwilę później Andrzej Trubeha przegrał pojedynek sam na sam z Markiem Koziołem.

Pózniej gra się wyrównała.
Po 20 minutach Kotwica ruszyła do ataku i przejęła inicjatywę. 8 minut później po dobrej akcji gospodarze strzelili gola. Trafienie zaliczył Luiz Moreira.
Radość gospodarzy przerwał jednak sędzia główny, który gwizdnął spalonego… i to nawet bez sygnalizacji chorągiewki swojego asystenta.
Chwilę później arbiter główny lub asystent coś usłyszeli i postanowili ukarać czerwoną kartką trenera gospodarzy Macieja Bartoszka. Jak się później okazało za przekroczenie przez trenera linii boiska… Mimo tego Kotwica nadal przeważała i posiadała inicjatywę. Dwa razy minimalnie minął się z piłką Michał Cywiński.
W 41 minucie gospodarze wreszcie dopięli swego. Rzut rożny, piłka w zamieszaniu trafiła pod nogi Luiza Moreiry, a ten z 4 metrów wpakował piłkę do siatki i było 1:1. Sędzia gola uznał.
W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy na strzał z 18 metrów zdecydował się Josip Solijc. Huknął jak z armaty, a piłka poszybowała w samo okienko bramki Termalici i było 2:1 dla Kotwicy.
Przy takim wyniku zakończyła się pierwsza część.
Druga połowa świetnie rozpoczęła się dla gości. W 50 minucie rzut rożny dla ekipy przyjezdnej, zamieszanie w polu karnym Kotwicy, a tam najsprytniejszy okazał się Andrzej Trubeha. Trafił z bliska na 2:2.
W 57 minucie bliski szczęścia był Moreira ale przegrał pojedynek z bramkarzem gości Ericem Toporem.
W 61 minucie miała miejsce kolejna mocno kontrowersyjna sytuacja w polu karnym Kotwicy. Gracz Termalici przyjął piłkę ręką w polu karnym i kiedy zawodnicy czekali na gwizdek arbitra Tomasz Poznar wpakował piłkę do siatki.
Na nic się zdały krzyki gospodarzy. Arbiter uznał bramkę i było 3:2.
W 67 minucie bliski odpowiedzi był Olaf Nowak. Piłka po jego uderzeniu z 18 metrów trafiła w słupek.
Prawdziwe wejście smoka miał Filip Kozłowski, ktory wszedł na boisko w 68 minucie. W 69 minucie rzut różny a nasz napastnik wykorzystał świetne dośrodkowanie, uderzył głową i piłka wpadła do siatki.
Ponownie był remis.
Do końca obie ekipy szukały swoich okazji. Najlepszą miał w 95 minucie Olaf Nowak, ale jego strzał głową minął bramkę Termalici. Wynik pozostał bez zmian. W tej sytuacji sędzia zarządził dogrywkę. W 3 minucie dogrywki mieliśmy kolejną bardzo kontrowersyjną sytuację.
Bramkarz Kotwicy w niegroźnej sytuacji piąstkował piłkę przy zawodniku Termalici. Arbiter podyktował kolejny kontrowersyjny rzut karny dla gości. Okazję wykorzystał Wiktor Biedrzycki.
Do końca pierwszej części dogrywki utrzymał się wynik korzystny dla gości. Na początku drugiej części okazję mieli Filip Kozłowski, Zak Abbott i Łukasz Kosakiewicz. Za każdym razem piłka minimalnie mijała bramkę gości.
Aż w końcu w 114 minucie niezawodny Olaf Nowak, po indywidualnej akcji huknął z ostrego kąta i trafił na 4:4.

Wynik utrzymał się do końca dogrywki. W tej sytuacji o losach rywalizacji decydował konkurs rzutów karnych.
Już w pierwszej próbie swoją szansę zmarnował Michał Cywiński. Goście się nie mylili. Do ostatniego karnego podszedł Jakub Rzeźniczak i trafił w słupek.
Tym samym awans do kolejnej rundy wywalczyła Termalica.

Dodaj komentarz