Koncerty w Łuczniczce pod znakiem zapytania. Na 500 osób za drogo. Może chociaż na 300?

Nie będzie koncertów w hali Łuczniczka na 500 osób, jak planowało miasto. Dostosowanie hali sportowej na ten cel okazało się zbyt kosztowne. Trwa szacowanie kosztów jej adaptacji na mniej liczną publiczność.

Jednym z pomysłów, o którym informowaliśmy na początku tego roku, była zapowiedź koncertów w kołobrzeskiej hali Łuczniczka. Miało to być alternatywne miejsce do sali widowiskowej w RCK, gdzie publiczność jest dziś zmuszona słuchać występów swoich ulubionych muzyków, siedząc w kinowych fotelach.

Szybko okazało się, że Łuczniczka, której przyglądano się pod kątem organizacji imprez na 500 osób (prawie dwa razy więcej niż w sali widowiskowej RCK), nie spełniała wymogów przeciwpożarowych, a zainstalowana tu klimatyzacja pracuje za głośno i przeszkadza w odbiorze muzyki. Miasto postanowiło więc zaadaptować obiekt na ten cel. Niestety, wiemy już, że jej koszty okazały się zbyt wysokie.  

– Architekt, którego poprosiliśmy o oszacowanie kosztów, wyliczył je na około milion złotych. – mówi Ilona Grędas – Wójtowicz, wiceprezydent Kołobrzegu ds. gospodarczych. – To zdecydowanie za dużo. Zmniejszyliśmy więc nasze wymagania do około 300 osób i czekamy na ponowne oszacowanie kosztów. Jeżeli będą znacząco niższe, jeszcze raz zastanowimy się nad dostosowaniem Łuczniczki tak, by mogły się tu odbywać koncerty. 

To nie jedyny pomysł na wykorzystanie obiektów sportowych na koncerty. Powrócił pomysł organizowania ich w hali Milenium. Tu jednak problemem jest zła akustyka. – Planujemy organizację próbnego koncertu i zaproszenie doświadczonych akustyków, żeby stwierdzili czy da się coś zrobić z akustyką hali, czy nie. – dodaje wiceprezydent Ilona Grędas-Wójtowicz.

Jeżeli miastu uda się sprostać wyzwaniu adaptacji sportowych obiektów na koncerty, pierwsi artyści zagrają przy ul. Łopuskiego jesienią tego roku. 

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend