Do kołobrzeskiego Urzędu Miasta trafiła petycja mieszkańca dotycząca komercyjnych lotów turystycznych i reklamowych nad plażą miejską. Autor wniosku twierdzi, że samoloty i helikoptery wykonujące loty widokowe pojawiają się nad wypoczywającymi plażowiczami zbyt często, zbyt nisko i przez dłuższy czas, powodując hałas oraz dyskomfort. Nie przesądza przy tym, że doszło do złamania prawa, ale domaga się sprawdzenia sprawy przez właściwe instytucje.
Czy nad kołobrzeską plażą zrobiło się za głośno? Jeden z mieszkańców postanowił powiedzieć „sprawdzam” i skierował do Urzędu Miasta pismo w sprawie samolotów oraz helikopterów latających nad wypoczywającymi ludźmi.
Chodzi o loty turystyczne, widokowe i reklamowe nad plażą Centralną. Dla jednych to atrakcja i okazja, żeby zobaczyć miasto z góry. Dla innych — szczególnie tych, którzy leżą na piasku, przyjechali odpocząć albo mieszkają w pobliżu — to po prostu hałas nad głową.
Autor pisma nie twierdzi wprost, że ktoś złamał przepisy. Domaga się jednak, żeby miasto sprawdziło, czy takie loty odbywają się zgodnie z prawem, czy samoloty i śmigłowce nie latają zbyt nisko oraz czy nie krążą nad plażą zbyt często.
W piśmie pojawia się konkretny zarzut: w sezonie, a szczególnie podczas ostatniego długiego majowego weekendu, maszyny miały latać nad plażą wielokrotnie, długo i na tyle nisko, że mogło to przeszkadzać plażowiczom. A trzeba pamiętać, że niski przelot samolotu czy helikoptera to często nagły, mocny dźwięk, który potrafi skutecznie przerwać odpoczynek.
Mieszkaniec chce, by prezydent Kołobrzegu zwróciła się do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Te instytucje mogą sprawdzić, czy loty były prowadzone zgodnie z zasadami, na odpowiedniej wysokości i w wyznaczonych strefach.
Sprawa jest o tyle ważna, że Kołobrzeg to nie tylko popularny kurort, ale też uzdrowisko. Ludzie przyjeżdżają tu nie tylko po atrakcje, ale również po ciszę, zdrowie i odpoczynek. Jeśli więc nad plażą regularnie krążą hałaśliwe maszyny, pojawia się pytanie: gdzie kończy się turystyczna atrakcja, a zaczyna uciążliwość dla mieszkańców i gości?
Autor pisma pyta też urząd, czy miasto wydawało jakiekolwiek zgody na takie loty, czy podpisywało umowy z firmami. które je organizują oraz czy wcześniej wpływały skargi od mieszkańców lub turystów.
Teraz ruch należy do urzędu. Mieszkaniec oczekuje odpowiedzi i konkretnych działań. Chce wiedzieć, kto kontroluje takie loty, kto na nie pozwala i czy miasto zamierza coś z tym zrobić.