Opóźnienia w wypłatach dla pracowników PŻB. Prezes Redmerski: incydentalna sytuacja

You are currently viewing Opóźnienia w wypłatach dla pracowników PŻB. Prezes Redmerski: incydentalna sytuacja
  • Post category:Hot
  • Post comments:0 Komentarzy

Kilkudniowe opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń pracownikom Polskiej Żeglugi Bałtyckiej zaniepokoiły lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości. Poseł Czesław Hoc zapowiedział w tej sprawie zwołanie posiedzenia sejmowej komisji. Do sytuacji w spółce z siedzibą w Kołobrzegu odnieśli się dziś zarówno parlamentarzysta, jak i prezes PŻB Piotr Redmerski. Pierwszy z dziennikarzami spotkał się prezes Redmerski.

Szef spółki zapewnia, że problemy z wypłatą wynagrodzeń mają charakter incydentalny, a zaległości mają zostać uregulowane w najbliższym czasie.

— Jeśli chodzi o pracowników lądowych, wypłaciłem połowę, natomiast po tygodniu dostali całość. Na dziś mamy wypłacone ponad połowę dla załóg morskich i w przyszłym tygodniu, w poniedziałek spodziewam się 800 tysięcy euro od czarterującego i wtedy wypłacę resztę — powiedział dziennikarzom Piotr Redmerski. — Do tej pory każdy marynarz ma wypłacone 1200 euro — dodał, zaznaczając, że sytuacja z wypłatą wynagrodzeń na raty i z opóźnieniem jest incydentalna.

— Jest mi przykro i mogę tylko przeprosić, ale ten problem zaraz zniknie — podkreślił prezes PŻB.

Polska Żegluga Bałtycka poprawia płynność finansową

Spółka kierowana przez Piotra Redmerskiego poprawia swoją sytuację ekonomiczną między innymi dzięki wsparciu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. w wysokości 45 mln zł. Ważnym elementem działań naprawczych jest również uruchomienie wspólnego projektu POLSCA Baltic Ferries. Przedsięwzięcie ma pozwolić trzem armatorom skuteczniej konkurować na Bałtyku z większymi graczami, a jednocześnie przynieść oszczędności przekraczające 100 mln zł.

Środki przyznane przez ARP mają charakter długoterminowego finansowania obrotowego i stanowią uzupełnienie finansowania bankowego. Jak wskazuje spółka, ma to poprawić płynność finansową oraz umożliwić bezpieczną realizację kluczowych projektów operacyjnych i inwestycyjnych. Dodatkowo przed nami okres wakacyjny – spółka w tym czasie generuje około 60 proc. swoich przychodów. To wszystko razem ma sprawić, że PŻB już na początku przyszłego roku ma zanotować zysk.

Redmerski krytykuje poprzednie władze. „Zapłaciliśmy haracz”

Prezes PŻB nie szczędził krytyki poprzednim władzom spółki i politykom związanym z okresem rządów Prawa i Sprawiedliwości. W swojej wypowiedzi wrócił między innymi do zakupu promu Cracovia, sprawy tzw. stępki, która łącznie naraziła przewoźnika morskiego na 15 mln zł strat, oraz decyzji dotyczących promu Varsovia.

— W 2016 roku zamówiliśmy prom Cracovia i przez cztery miesiące nie mogliśmy uzyskać żadnej zgody na zakup Cracovii. Dochodzimy do stępki, która urosła do rangi symbolu, czyli podpisania umowy ze stocznią Gryfia, której musieliśmy zapłacić 10 mln zł — ja to nazywam, nie boję się tego słowa, haraczu. Zapłaciliśmy haracz, żeby uzyskać zgodę na zakup Cracovii. Tak pomagano nam w ubiegłych latach. W 2021 roku ośmieliłem się zażądać zwrotu tych pieniędzy ze stępki, bo budowa nie była kontynuowana. Kilka dni później ci panowie, którzy teraz tak bardzo chcą pomagać (z PiS – dop. red.), odwołują zarząd, powołują innych menadżerów, którzy podpisują porozumienie zamykające nam drogę do jakichkolwiek roszczeń — mówił Piotr Redmerski.

Prezes odniósł się także do sytuacji, jaką miał zastać po powrocie do kierowania spółką.

— W 2024 roku objąłem funkcję prezesa zarządu ponownie, wiedząc, że prom Varsovia, który miał być wiatrem w żagle, będzie trudno utrzymać. Dla porównania: trzy promy łącznie miały niższą ratę niż jeden prom podpisany przez ten zarząd w czarterze. Następnie, urząd antymonopolowy, z czasów gdy ci panowie tracili już władzę, do którego zwróciliśmy się z wnioskiem o rozpatrzenie prostej sprawy, o zgodę na koncentrację trzech armatorów, którzy będą mogli dzięki temu konkurować na rynku, zwlekał pół roku. Tyle czekaliśmy na prostą zgodę, zanim powstała POLSCA. Dla przypomnienia, jak obejmowałem ponownie stanowisko, w kasie było pusto. Mało tego, panowie zabezpieczyli sobie kontrakty dla menadżerów na 12–15 miesięcy. Dodatkowo kupili osiem nowych, niepotrzebnych samochodów. Niektóre nadal stoją, bo nie mogę rozwiązać umowy — powiedział.

„PŻB samo sobie poradzi”

Piotr Redmerski przekonywał, że obecne problemy są przejściowe, a spółka ma plan działania i nie zamierza ograniczać rozwoju kosztem pracowników.

— Przez 50 lat spółka przeżywała różne chwile. To jest może jeden z cięższych okresów, natomiast on się skończy. To nie jest tak, że my nie mamy wizji, nie wiemy, jak to zrobić— mówił prezes.

Jak dodał, projekt POLSCA ma być jednym z kluczowych elementów poprawy sytuacji ekonomicznej armatora.

— Jest wspólne działanie tych armatorów, to poprawi znacznie ekonomiczność naszego działania. Jest zabezpieczenie, nikt nie będzie zwalniany, bo ja tutaj nie chcę rozwijać firmy kosztem pracowników. Nigdy mi na tym nie zależało. Mało tego, chcę, żeby pracowników zatrudniać. Będziemy otwierać nowe linie, to pozwoli nam na to, żebyśmy nadal dbali o pracowników — zaznaczył Redmerski.

Na koniec prezes PŻB podkreślił, że spółka nie oczekuje politycznej pomocy.

— Jeszcze raz na koniec powiem tylko jedno. Ja nie chcę żadnej pomocy. PŻB samo sobie poradzi. Ta pomoc, jak powtarzam jeszcze raz, kosztowała nas w ostatnich latach dziesiątki milionów złotych. Dosyć tego — zakończył.

ZAPIS KONFERENCJI PREZESA PŻB PIOTRA REDMERSKIEGO

Dodaj komentarz