Wojewoda uchylił miejską uchwałę o dofinansowaniu in vitro. SLD i PO: Będziemy o nią walczyć

Wojewoda zachodniopomorski uchylił miejską uchwałę w sprawie przyjęcia programu dofinansowania zabiegów in vitro w Kołobrzegu. – Będziemy o tę uchwałę walczyć – zapowiedział Jacek Kuś z SLD.

– Chciałbym powiedzieć, że jesteśmy i będziemy za tą uchwałą. Będziemy o nią walczyć. – zapowiedział wczoraj Jacek Kuś z SLD –  Kwestie in vitro to dyskusja i konflikt na linii politycznej i dziś wiemy, że wojewoda będzie używał wszystkich instrumentów po to by tego programu nie wprowadzić (wojewoda zachodniopomorski, Tomasz Hinc jest działaczem PiS – dop red.).Jest też bardzo silne lobby środowiska skrajnie prawicowego, które jest przeciwne in vitro.

Co konkretnie zarzucił uchwale wojewoda? Dopatrzył się on dwóch uchybień. Po pierwsze program musi być oparty na tzw. mapach potrzeb zdrowotnych dla danego obszaru, które określają stan zdrowia mieszkańców. Zachodniopomorskie taką mapę ma opracowaną tylko dla problemów kardiologicznych i onkologicznych. Pomysłodawcy kołobrzeskiego programu in vitro odnieśli się więc do uśrednionych danych statystycznych dla całego kraju. Drugi zarzut dotyczy braku pozytywnej opinii prezesa Agencji Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji, którą program powinien uzyskać przed jego uchwaleniem

– My zrobiliśmy odwrotnie, uchwaliliśmy program i zwróciliśmy się do Agencji o jego ocenę.Jeżeli prezes dopatrzy się uchybień to my na pewno się do nich dostosujemy. – przyznał Bogdan Błaszczyk, radny klubu Porozumienie dla Kołobrzegu Wioletty Dymeckiej i SLD w Radzie Miasta –  Nasz program spełnia wszystkie warunki definicji programu zdrowotnego. Tymczasem administracja ucieka się do różnych kruczków, aby zniechęcić samorządy do finansowania tych zabiegów.

Przedstawiciele SLD i PO zapowiedzieli, że program dofinansowywania zabiegów in vitro w Kołobrzegu zostanie wprowadzony w przyszłej kadencji. Oczywiście wcześniej muszą wygrać wybory samorządowe, bo jeżeli ich polityczni oponenci z Prawa i Sprawiedliwości przejmą władzę w mieści i będą w swoich poglądach konsekwentni, to z pewnością program in vitro trafi do kosza. 

– Nie rezygnujemy z programu. Na najbliższą lub kolejną sesję chcemy wprowadzić projekt uchwały żeby przystąpić do opracowania polityki zdrowotnej w zakresie przeciwdziałań skutkom niepłodności poprzez dofinansowanie zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego dla mieszkańców miasta. – powiedziała Aneta Cieślicka radna klubu PO w Radzie Miasta – To opóźni wprowadzenie programu o kilka miesięcy, ale najważniejsze, że nie rezygnujemy.

Przypomnijmy, kołobrzeski projekt dofinansowania zabiegów in vitro zakłada przeznaczenie z budżetu miasta około 50 tysięcy złotych rocznie na taką metodę leczenia niepłodności. Starająca się o pieniądze para, mogłaby otrzymać jednorazowo 5 tysięcy złotych na ten cel.

 

Napisz komentarz

zobacz wszystkie komentarze

Send this to friend