AKTUALIZACJA 19.06.26 r. – posiedzenie komisji 18 czerwca się nie odbyło z przyczyn losowych. Jeden z członków zachorował. Posiedzenie pełnego składu planowane jest na przyszły tydzień.
_________________
Wracamy do sprawy pisma grupy pracowników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kołobrzegu. Jak udało nam się dowiedzieć, od jutra, 18 czerwca, pracę rozpoczyna komisja antymobbingowa, którą powołał starosta kołobrzeski.
Przypomnijmy, jako pierwsi informowaliśmy o piśmie skierowanym do starosty kołobrzeskiego, w którym grupa pracowników PCPR zwróciła się z prośbą o interwencję w sprawie atmosfery pracy oraz problemów organizacyjno-komunikacyjnych w jednostce. Dokument został przekazany także do wiadomości Marszałkowi Województwa Zachodniopomorskiego, Radnym Rady Powiatu Kołobrzeg, Okręgowemu Inspektoratowi Pracy w Szczecinie oraz Przewodniczącej Koalicji Obywatelskiej w Kołobrzegu.
Autorami pisma jest grupa pracowników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kołobrzegu, przy czym nie wszyscy pracownicy podpisali się pod dokumentem. W piśmie opisano m.in. trudną atmosferę w miejscu pracy, stres, problemy w komunikacji oraz sposób organizacji pracy. Pracownicy wskazywali, że sytuacja ta wpływa negatywnie na ich poczucie bezpieczeństwa, komfort wykonywania obowiązków oraz relacje w zespole. Zarzuty i uwagi zawarte w piśmie kierowane są pod adresem dyrektorki jednostki.
Po publikacji informowaliśmy, że po powrocie starosty z urlopu ma zostać powołana komisja, która zajmie się sprawą. Teraz wiadomo, że będzie to komisja antymobbingowa, a jej prace mają rozpocząć się 18 czerwca.
O ustosunkowanie się do pisma poprosiliśmy wcześniej dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Lilianę Korzeniewską.
– Nie zgadzam się z taką oceną sytuacji. Uważam, że atmosfera w pracy jest dobra. W PCPR pracuje dużo więcej osób, które nie zgłaszają takich uwag – powiedziała nam dyrektor Liliana Korzeniewska. – Oczywiście jestem gotowa poddać się weryfikacji, czy to przed komisją, czy przed sądem pracy, który jest instytucją właściwą do rozstrzygania takich spraw.
Obiektywnie patrząc to do czasu zakończenia prac przywołanej tu Komisji nie zaistniało żadne oficjalne stanowisko w przedmiotowej sprawie poza oświadczeniami stron sporu, które co do zasady nie stanowią podstawy do obiektywnej oceny zdarzeń. O oświadczeniach pisemnych potencjalnych poszkodowanych oraz Pani Dyrektor już mówiono w przestrzeni publicznej od jakiegoś czasu. Co więcej nie istnieje pewność wiarygodności przekazu zawartego w tych stanowiskach, a nawet istnieje teoretyczna możliwość konfabulacji dot. części lub całości faktów. Adresowanie takich stanowisk do organów nawet najwyższego szczebla nie stanowi o jakości użytych tam argumentów.
Z innej strony patrząc mobbing w procesach zarządzania to bardzo ciekawe zagadnienie. Proszę nie zapominać o fakcie, że to menedżer ponosi odpowiedzialność za powierzony mu obszar działania, ludzi oraz za efekty działania. Dlatego też to menedżer ma uprawnienia władcze wobec podwładnych, to on przydziela zadania i rozlicza podwładnych z ich realizacji z pomocą całego wachlarza metod, technik i narzędzi zarządzania adekwatnych do branży, kompetencji, kwalifikacji i umiejętności podwładnych. A przede wszystkim ma kluczowe prawo do otaczania się odpowiednimi pracownikami oraz do ich oceniania, awansowania lub karania, a nawet zwalniania jeśli zajdzie taka potrzeba. Punktem wyjścia w takich sytuacjach ZAWSZE jest nadrzędna rola celu działania organizacji rozłożonego na wiązki procesów realizacyjnych przez przełożonego i przydzielonych podwładnym. Nauka i zarządzaniu organizacjami wspierana orzecznictwem sądowym bardzo często wskazuje na mylenie przez skarżących mobbingu z presją zarządczą kierownictwa mieszczącą się w ramach dopuszczalnych dla danego procesu zarządczego. Zarządzający ma prawo oczekiwać, wymagać i egzekwować swoje oczekiwania zarządcze. Spodziewam się, że akurat Szanowny Pan Starosta – jako menedżer samorządowy – doskonale orientuje się co mam na myśli 🙂
Zaś co do samorządu — mobbing w podmiotach realizujących zadania własne samorządu to generalnie bardzo ciekawa kwestia. A to dlatego, że niepokojąco często w procesach zarządczych tych podmiotów uwzględniane są na różne sposoby czynniki polityczne – co w moim przekonaniu jest całkowicie niedopuszczalne. Osobiście jestem zwolennikiem poglądu, iż instytucje samorządowe winny być chronione przed jakimikolwiek wpływami rywalizacji politycznej w obszarze stanowisk o charakterze politycznym / kadencyjnym, w zarządach czy radach powiatowych. Winno się to tyczyć w szczególności presji na obsadzanie etatów osobami nie posiadającymi umiejętności rozdzielania swojej działalności politycznej / społecznej od działalności merytorycznej. W mojej ocenie pracownicy podmiotów samorządowych mogą być oceniani w tym zakresie kompetencji tak w postępowaniach rekrutacyjnych jak i w czasie ocen okresowych podczas zatrudnienia. Dlatego też obejmowanie funkcji kierowniczych w podmiotach samorządowych poprzedzają bardzo starannie i bezstronnie prowadzone procedury konkursowe oraz procedury oceny okresowej aby społeczeństwo mogło darować takiego menedżera zaufaniem w sposób uzasadniony. Nie sądzę też aby tego rodzaju oceny stanowiły element targu politycznego – bo w innym przypadku byłoby to bardzo niezdrowe już na wstępie.
Na koniec warto wspomnieć o bardzo często przywoływanej w świecie nauk o zarządzaniu płaszczyźnie patologii kierowania ludźmi. Tutaj na jednym poziomie stawiam niekompetencje organów nadzorujących. kierowników oraz pracowników. Nie może istnieć podstawa do zaburzania procesu zarządczego przez osoby / organy wyższego szczebla. Modyfikowanie celów i sposobów działania to coś innego niż wywieranie presji na podwładnych / przełożonych wg własnego „widzimisię”. Jednym z podstawowych błędów popełnianych na wszystkich szczeblach zarządzania są błędy oceny – na co uwrażliwia się i adeptów sztuki zarządzania i już praktykujących menedżerów. A jest to jeden z najbardziej krzywdzących obszarów dla wszystkich uczestniczących w procesach zarządzania – i to działającym w obie strony. Bardzo często to pracownicy oceniają błędnie swoich kierowników. A jeśli którakolwiek ze stron robi to celowo lub pod wpływem osób trzecich to taka patologia wkracza w obszar dramatyczny.
Dla tego wszystkiego to konkretne, przywołane w ostatnich audycjach zagadnie stanowi niezwykle złożony problem wymagający kompetentnej i delikatnej analityki zamiast twardych, arbitralnych stwierdzeń dążących do stronniczego zaklinania rzeczywistości. Dlatego przestrzegam przez pochopnie wygłaszanymi osądami, klikbajtowymi sugestiami grożącymi ludzką krzywdą którejkolwiek ze stron. Z niecierpliwością czekam na kolejny materiał w przedmiotowej sprawie.
P.S. Powyższe stwierdzenia piszę jako dyplomowany analityk systemów zarządzania z wieloletnim doświadczeniem praktycznym oraz akademickim – w pełni świadomy ciężaru gatunkowego podejmowanego tu problemu.