Prezydent Kołobrzegu zwróciła się do ministra infrastruktury z propozycją zmiany przepisów, która umożliwiłaby radom miast decydowanie o limitach wydawanych licencji taxi. Zdaniem władz miasta takie rozwiązanie mogłoby ograniczyć napływ taksówek spoza Kołobrzegu, szczególnie w sezonie letnim, a tym samym poprawić opłacalność świadczenia przewozów dla lokalnych taksówkarzy.
Problem wraca co roku przed wakacjami. W kurorcie, zwłaszcza latem, pojawia się wiele taksówek z innych miast. Kierowcy przyjeżdżają do Kołobrzegu na sezon, by korzystać ze zwiększonego ruchu turystycznego. Dla miejscowych przedsiębiorców oznacza to większą konkurencję w czasie, który dla branży taxi powinien być okresem najlepszych zarobków.
Prezydent Kołobrzegu, mówiąc o sytuacji na antenie Radia Koszalin, podkreśliła, że problem rentowności usług taxi nie musi wynikać wyłącznie z obowiązujących stawek. Jej zdaniem istotną kwestią jest także liczba wydawanych licencji, w tym tych dla przewoźników spoza miasta.
– Ja jestem dość powściągliwa w podnoszeniu cen za wszystko, co niesie ze sobą konieczność większego zaangażowania finansowego ze strony mieszkańców. Wiem, że taksówkami, mimo bezpłatnej komunikacji, bardzo często jeżdżą osoby starsze, chore, do lekarza, do przychodni i to w nich bezpośrednio uderzyłyby podwyżki. Natomiast rozumiem też rację tych, którzy pracują i z tego żyją. To są względy ekonomiczne, to nie jest praca charytatywna i oni też muszą każdego miesiąca zapłacić rachunki – mówiła prezydent.
Jak przyznała, większym problemem może być rosnąca liczba licencji taxi wydawanych każdego roku, szczególnie przed sezonem letnim. Obecnie w Kołobrzegu wydanych jest ponad 500 licencji. Nie wszystkie trafiły do kołobrzeżan. W praktyce oznacza to, że latem do miasta przyjeżdżają taksówki, które na co dzień obsługują pasażerów w innych miejscowościach.
– Zwróciłam się do pana ministra infrastruktury z pismem, w którym proszę o zwrócenie uwagi na potrzebę zmian w prawie, umożliwiających radom miast wyznaczanie limitów licencji taxi. Taksówkarze pracujący na co dzień w innych miastach, takich jak Bydgoszcz, Katowice, Poznań czy Koszalin, szukają sposobów na zarobek. Przyjeżdżają tu na dwa miesiące i nikt nie ma prawa im powiedzieć, że nie mogą wykonywać swojego zawodu. Dlatego konieczna jest regulacja prawna – wskazała prezydent Kołobrzegu.
Jak dodała, obecnie samorząd nie ma narzędzi, które pozwalałyby ograniczyć liczbę wydawanych licencji. Urząd, jeśli wnioskodawca spełnia wymagania formalne, nie może odmówić jej wydania.
– To jest ten moment, kiedy licencje są masowo wydawane. A przypomnę, że nie ma dziś takiego uregulowania prawnego, które dawałoby radnym możliwość nakładania limitów. To także powód, dla którego nasi taksówkarze mogą odczuwać dyskomfort. Oni tu pracują, tu płacą podatki, a zbliża się sezon letni, czyli żniwa dla wszystkich, którzy żyją z turystyki. Ta branża niewątpliwie również żyje z turystyki. I właśnie wtedy pojawia się tu kilkadziesiąt dodatkowych taksówek – podkreśliła.
Ograniczenie liczby licencji mogłoby być więc alternatywnym sposobem poprawy sytuacji ekonomicznej lokalnych przewoźników, bez konieczności przerzucania całego ciężaru na pasażerów poprzez podwyżki maksymalnych stawek.
Taksówkarze chcą podniesienia stawek
Przypomnijmy, że o braku rentowności usług taxi mówi sama branża. Do Rady Miasta trafił wniosek przedsiębiorców wykonujących przewozy taxi, którzy domagają się podniesienia maksymalnych stawek obowiązujących na terenie miasta i gminy. Chcą, aby cena za kilometr w taryfie dziennej wzrosła z obecnych 6 zł do 8 zł, a w taryfie nocnej i świątecznej do 10 zł. Argumentują to rosnącymi kosztami prowadzenia działalności, w tym cenami paliwa, napraw, ubezpieczeń i wynagrodzeń.
Obecnie w Kołobrzegu maksymalne stawki wynoszą: 10 zł opłaty początkowej, 6 zł za kilometr w taryfie zwykłej, 6 zł za kilometr w taryfie nocnej i świątecznej oraz 60 zł za godzinę postoju.
Projektem uchwały w tej sprawie zajmą się radni podczas sesji w najbliższą środę.