Co się działo w Adebarze? Dotarliśmy do wniosków komisji antymobbingowej

You are currently viewing Co się działo w Adebarze? Dotarliśmy do wniosków komisji antymobbingowej

Dotarliśmy do ustaleń wewnętrznej komisji antymobbingowej, która działała w Regionalnym Centrum Kultury. Przypomnijmy: komisja została powołana, aby sprawdzić, czy w Laboratorium Kultury Adebar kierowniczka stosowała wobec swoich podwładnych mobbing. Z wnioskami po kontroli nie do końca zgadzają się dwie osoby, które złożyły skargę.

Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, członkowie komisji w raporcie stwierdzili, że nie mogą jednoznacznie potwierdzić wystąpienia mobbingu. Jednocześnie wskazali na szereg nadużyć i naruszeń praw pracowniczych. Z pierwszą częścią tego stanowiska nie zgadzają się skarżący – pracownicy Laboratorium Kultury Adebar.

Radna pod lupą

Zarzuty dotyczą kierowniczki Laboratorium Kultury Adebar, która jest jednocześnie radną Rady Miasta Kołobrzeg, członkiem klubu Koalicja Obywatelska. To osoba dotąd bardzo aktywna w mediach społecznościowych (przynajmniej do momentu ujawnienia zarzutów), często obecna na wydarzeniach miejskich. Internet pełen jest jej zdjęć w towarzystwie najważniejszych osób w mieście. Od października 2024 roku kieruje Adebarem, wcześniej krótko pracowała m.in. w Urzędzie Miasta i w dziale animacji RCK.

Co się wydarzyło w Adebarze?

Rozmawialiśmy z osobami zatrudnionymi w Laboratorium Kultury. Jak mówią, problemy zaczęły się na początku tego roku. Wtedy pierwszy na warunki pracy miał skarżyć się dyrekcji RCK były już pracownik tej instytucji. Zastrzeżenia wobec kierowniczki miała zgłaszać również jedna z osób prowadzących warsztaty (imię i nazwisko znane redakcji). W lipcu złożona została oficjalna skarga na zachowanie przełożonej.

W rozmowie z naszym portalem pracownicy, którzy podpisali się pod skargą, opowiadają o braku poczucia bezpieczeństwa w miejscu pracy oraz braku wsparcia ze strony instytucji, której podlega Adebar.

Co zarzucają kierowniczce? – Jeżeli przyjrzymy się definicji mobbingu, to jej zachowania dokładnie ją odzwierciedlają – mówią. I wyliczają: faworyzowanie wybranych osób przy układaniu harmonogramu wydarzeń, oczekiwanie opieki nad jej dzieckiem, przerzucanie winy za własne nietrafione decyzje, stosowanie gaslightingu, wydawanie sprzecznych instrukcji, próby izolacji od innych pracowników RCK i manipulacje.

Pracę miał też utrudniać chaos organizacyjny, nieobecność w miejscu pracy kierowniczki i jej notoryczne spóźnianie się.

– Tu jest pracy na o wiele większy zespół ludzi, a była tylko nasza trójka – mówi jedna z osób – Gdy jej nie było (tj. kierowniczki – dop. red.) nie było mowy o zwolnieniu, trzeba było iść do pracy nawet z gorączką. Raz musiałam wrócić z urlopu, bo nie miał kto dowieźć materiałów na warsztaty. Była tylko jedna osoba, a ona nie mogła zostawić Adebaru bez nadzoru.

Druga dodaje: – Gdy jej wersje wydarzeń zaczynały się nawzajem wykluczać lub jej kolejne niedociągnięcia wychodziły na jaw, zdarzało się, że powoływała się na swoje problemy w życiu prywatnym, tłumaczyła się w ten sposób, potrafiła się rozpłakać, co stawiało nas w bardzo niezręcznej i niekomfortowej sytuacji.

Jak zapewniają nas nasi rozmówcy, swoje zarzuty mają dobrze udokumentowane (screnny wiadomości, tzw. głosówki od kierowniczki). Powołali też świadków.

-Atmosfera zrobiła się taka, że jak przychodziłam do pracy, to przed wejściem, na schodach do Adebaru zaczynał boleć mnie brzuch – słyszymy od naszych rozmówców.

Co dalej z Adebarem?

Spytaliśmy w RCK o procedury postępowania w sytuacji, gdy pojawiają się tego typu skargi na pracownika na kierowniczym stanowisku. Dyrektor Regionalnego Centrum Kultury, Robert Tworogal, poinformował nas, że już trzy tygodnie po objęciu stanowiska powołał komisję antymobbingową. Jak zaznacza, wcześniej – jako zastępca dyrektora RCK– nie miał w swoich obowiązkach spraw kadrowych i nie mógł się tym zająć. Na pytania dotyczące raportu komisji odpowiada, że nie może go ujawnić z powodu „usprawiedliwionej nieobecności jednej ze stron”, czyli kierowniczki Adebaru. Nie zobowiązują go też do tego wprost przepisy prawa.

Próbowaliśmy skontaktować się również z samą radną, by dać jej możliwość przedstawienia swojego stanowiska. Do chwili publikacji tekstu nie odpowiedziała. 

Tymczasem jedna z pracownic złożyła już wypowiedzenie, a druga otwarcie przyznaje, że szuka nowej pracy. Co z kierowniczką? Na razie decyzja nie zapadła. Może otrzymać naganę i wrócić do pracy. Na jej ewentualne zwolnienie zgodę musiałaby wyrazić Rada Miasta. 

– Chcieliśmy pokazać, że na takie zachowania nie ma zgody, że należy je ujawniać i wyciągać konsekwencje bez względu na to czy ktoś jest radnym czy nie – dodają nasi rozmówcy.

Do tematu wrócimy.

Ten post ma 3 komentarzy

  1. darek

    Przeniosą ją w inne miejsce i sprawa przycichnie.

  2. Ta"Pani"

    W razie gdyby ktoś się zastanawiał ta pani to osoba publiczna a więc nazywa się Claudia Rubanowicz prawa ręka social mediów kołobrzeskiej platformy.

  3. XXXXlupa

    W tym mieście w tych instytucjach jest więcej podobnych praktyk

Dodaj komentarz